Poniedziałek

Smutek, który więźnie w gardle, czasem trzeba przełożyć na słowa.
W tym trudnym dla nas wszystkich czasie widzę, jak szukamy bliskości i normalności. Kupujemy kwiaty do wazonu, wyglądamy przez okno i widzimy promienie słońca. Nawet deszcz nie drażni.
Przypomina mi się czas, kiedy byłam dzieckiem i nad Lasem Kabackim rozbił się samolot. Zebrani wokół radia słuchaliśmy zapisów z czarnych skrzynek. Zapamiętałam dramat dorosłych, niedowierzanie, rozmowy tylko o tym. Byliśmy dziećmi, a doskonale wyczuliśmy powagę sytuacji.
Podobnie czuję dzisiaj. W tym wielkim dramacie, gdzie nie bardzo wiadomo, gdzie się podziać, szukam normalności. Codzienne czynności wydają się mieć większe niż zwykle znaczenie.
Najłatwiej byłoby nic nie robić, pogrążyć się w żalu i niedowierzaniu. Sama tak robiłam.
Ale musiałam wstać, wyłączyć komputer, posmarować chleb masłem i przeczytać książeczkę na dobranoc komuś, kto jeszcze nie umie ogarnąć rozumem powagi sytuacji.

A kiedy ogłoszono minutę ciszy i radio zamilkło, przez uchylone okno słyszałam śpiew ptaków. Wydawało się, że śpiewają bardziej niż zwykle. W tej ciszy, nieobecnej na co dzień.
Tragedie nas paraliżują, a potem wychodzimy z nich choć na chwilę lepsi i bardziej wyrozumiali dla innych.
Obyśmy pamiętali, co mamy cennego i dla czego warto żyć.

11 komentarzy
Poprzedni
Następny
rp_serowe-m.jpg