Śniadanie i podwieczorek: Racuszki.


Pewnie każdy z nas jadł je choć raz w życiu.
Wracało się ze szkoły, była jesień albo dopiero co nadeszła wiosna. Na stole stał talerz z ciepłymi, oprószonymi cukrem pudrem racuchami, a ktoś bliski kończył smażyć resztę.
Nie pamiętam, kto nauczył mnie je robić. Pewnie któraś z sąsiadek, przyszywanych babć. Być może podpatrzyłam je kiedyś siedząc przy jakimś kuchennym stole, temperując kredki i obserwując jak rośnie racuchowa góra układana na talerzu.

Jedni wolą bardziej puszyste, inni cieńsze. Z cukrem pudrem, owocami albo kulką lodów.
Przepis jest niezwykle łatwy: jajko, filiżanka mąki, filiżanka kefiru… Robią się od ręki. Ja dodaję do surowego ciasta owoce. W sezonie świeże, dzisiaj mrożone.

Racuszki
/16 małych sztuk/

1 jajko
szczypta soli
1 filiżanka mąki pszennej (ta, której zwykle używam ma pojemność 220 ml)
1 filiżanka kefiru, jogurtu lub zsiadłego mleka
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
do smażenia: olej roślinny
jeśli chcemy: owoce jagodowe lub jabłka pokrojone na małe kawałki (mrożonych nie rozmrażam przed dodaniem do ciasta)

Wszystkie składniki połączyć w miseczce – mąkę należy wsypywać stopniowo, cały czas mieszając, by nie porobiły się grudki.
Odstawić na 10-15 minut.
Smażyć placuszki na rozgrzanym oleju roślinnym – najpierw rozgrzewamy olej, potem zmniejszamy moc grzania, nabieramy 1-2 łyżki surowego ciasta i smażymy placuszki na średnim ogniu, po ok. 2-3 minutach przewracając je na drugą stronę.
Przekładamy na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu ze smażenia.

Smacznego!

31 komentarzy
Poprzedni
rp_babka-kaw.jpg
Następny
rp_mirabelkowa-m.jpg