Croissants

W moim prywatnym rankingu kulinarnych przyjemności, świeży croissant zajmuje pierwsze miejsce.
Chciałabym móc znaleźć go w maleńkiej kafejce, gdzie nad poranną gazetą mogłabym skubać go i popijać cafe au lait. Niestety w okolicy nie ma ani wymarzonej kafejki, ani tym bardziej croissantów takich, jak lubię.
Biorę życie tak, jak leci. Jeśli czegoś nie mogę mieć, to znak, że tak miało być.
Jeśli nie mogę rano pójść do kafejki po croissanta, to znak, że mam go sama upiec.
I podzielić się z innymi, stęsknionymi prawdziwych croissantów.
Usiąść z kimś nad kubkiem cafe au lait (a dla Ciebie cappuccino?) i skubać rogalik.
Wskazówki wielkiego zegara na ścianie będą przesuwać się wolniej niż wczoraj. Może czas się na chwilę zatrzyma?

Ostatnie croissants i paczuszki z czekoladą robiłam dawno temu. Po drodze wypróbowałam kilka innych przepisów, ale na końcu zawsze wracam do starej receptury.
Wszystkie croissanty to wypieki dla cierpliwych. Niestety, tutaj nie da się pójść na skróty. Ale warto na nie poczekać. Ja czekam na weekend i wtedy robię je z bliskimi.

Croissanty zrobiłam z tego ciasta. Zamiast jednak kroić ciasto na kwadraty, pocięłam je na trójkąty równoramienne o bokach 21×9 cm. Najłatwiej jest wyciąć z kartonu trójkąt i wycinać odpowiednie porcje przy jego pomocy.

Miłego tygodnia!

21 komentarzy
Poprzedni
rp_jabłkowe.jpg
Następny
rp_makrela-b.jpg