Pochwała prostoty: Puree ziemniaczane.

Papier jest cierpliwy.
Ziemniaki też.
Można z nich zrobić wszystko.
Jeść je codziennie.
Co jest najlepszym lekarstwem na złamane serce? Czekolada albo puree ziemniaczane.
Mam swoją ulubioną restauracyjkę, gdzie chodzę na pieczonego łososia. Łosoś jest w zasadzie nieważny. Ważniejsze jest puree, które z nim podają.
Kiedy jestem smutna albo bardzo głodna, nic tak bardzo nie poprawia mi nastroju, jak miska z ziemniaczanym puree, doprawionym świeżym pieprzem, gałką muszkatołową, topionym masłem i mlekiem.
W domu robię rozmaite wersje – ze świeżymi ziołami, z wędzoną solą, z parmezanem, czasem zapiekam je z odrobiną sera.
Moje ulubione to takie z dodatkiem świeżej kolendry i odrobiny oliwy truflowej.
Moja przyjaciółka nauczyła mnie kiedyś robić wspaniałe puree ze słodkich ziemniaków. Ona pokazała mi, że przygotowanie go zajmuje chwilę. Pomiędzy jedną rozmową a drugą.
Wspaniałe comfort food.
Przepis je banalny, ale pamiętam, jak kiedyś, zajadając się puree, zastanawiałam się, jak to się robi.
Dla tych wszystkich, którzy nie wiedzieli, podaję moją wersję. I nie trzeba mieć złamanego serca, by je jeść 😉

Puree ziemniaczane

Ziemniaki
gorące mleko
masło
gałka muszkatołowa
świeży pieprz

Ziemniaki ugotować i odcedzić. Kiedy będą gorące, przecisnąć je przez praskę i powoli wlewać gorące mleko. Mieszać intensywnie. Dodać masło, przyprawy.
Ilość przypraw, jak też konsystencja puree zależy wyłącznie od naszego gustu.

Smacznego!

23 komentarze
Poprzedni
rp_ciasteczkaIMG_2338.jpg
Następny
rp_ziemniaczaneIMG_2659.jpg