Mężczyzna, który kocha

Mam umiejętność odnajdowania pośród płyt i książek tych dla mnie szczególnych i wyjątkowych. Wybieram je szybko. Wchodzę, biorę, płacę i wychodzę. Potem oglądam, nurzam się w nastroju i obrazach.
Wczoraj obejrzałam piękny film Mężczyzna, który kocha.
Niezwykle plastyczne kadry, nastrojowa muzyka. Europejskie kino jest tym, do którego mam ogromną słabość. A włoskie szczególnie.
I nie Monica Bellucci była w nim główną gwiazdą.
Ten film pokazuje to, co jest mi tak bliskie – ulotność chwil, potrzebę, by je zapisać i zapamiętać. By w przypływie smutku, móc wracać do tego, co było nam dane. Jeden z bohaterów, który staje w obliczu śmierci mówi: gdybym wiedział, że będę jeszcze żył, polubiłbym nawet piłkę nożną. Pojechał do Lizbony. Jest tyle miejsc, które chcę jeszcze zobaczyć.
Każdego dnia budzę się z myślą o tym, co już widziałam i co jeszcze będzie mi dane zobaczyć.
Ile ścieżek będę mogła wydeptać, ile filiżanek herbaty wypić.
I filmów zobaczyć.
Ten był absolutnie wyjątkowy.
Oglądałam film i jadłam kanapki. Jedną i jeszcze jedną. I jeszcze.
Moje ulubione lody pralinowe niestety się skończyły. Jaka szkoda.
W Pracowni wypieków podaję dziś przepis na najwspanialsze bułki, jakie kiedykolwiek udało mi się upiec. Mam nadzieję, że Wam będą smakować równie bardzo, jak mi.
Miłej soboty 🙂

13 komentarzy
Poprzedni
rp_m1IMG_2395.jpg
Następny
rp_tartaIMG_2862.jpg