Zrób mi śniadanie

W Walentynki nie chcę czerwonych róż, serduszek i różowych deserów.
Chcę śniadania do łóżka.
Chcę otworzyć oczy i poczuć zapach kromek chleba opiekanych w tosterze. Zapach czosnku i bazylii, którą kot niechcący potrącił ogonem wskakując na lodówkę.
Chcę usłyszeć bulgotanie kawy i syk zawsze nam kipiącego mleka.
Trajkotanie z radia byle nie o polityce.
Chcę udawać, że śpię, trwaj chwilo.

Bruschetta z pomidorami jest jak afrodyzjak. Najbardziej smakuje w sezonie, kiedy pomidory są prawdziwe, a nie plastikowe. Ale dziś może być erzac.
Miałam szczęście – pierwszą w życiu bruschettę przygotował dla mnie Włoch. Do tego zaparzył latte macchiatto. Od tamtej pory to mój duet. Jedno bez drugiego jest niepełne.
Wersji na bruschettę jest pewnie tyle, co na kanapki.
Ja opiekam kromki pod rozgrzanym grillem albo w tosterze. Pomidory mieszam ze składnikami wcześniej, by wszystkie aromaty miały czas się przegryźć. Warto jednak pamiętać o tym, by nie przesadzić z czosnkiem.
No chyba, że nie musimy potem iść do ludzi 😉
Bruschetta z pomidorami jest czymś, co uwielbiam. Zawsze.

A co Wy chcielibyście zjeść na Walentynkowe śniadanie?

Bruschetta z pomidorami, moja ulubiona

Kromki pieczywa (może być ciabatta, ja najchętniej korzystam z razowego chleba)
pomidory, drobno pokrojone – jeśli używam dużych pomidorów, sparzam je i zdejmuję z nich skórę
czosnek (1-1/2 ząbka)
oliwa z oliwek
sól i pieprz
świeża bazylia
opcjonalnie – odrobina octu balsamicznego

Kromki opiekamy w tosterze lub piekarniku. Można wcześniej posmarować je odrobiną oliwy.
Pozostałe składniki mieszamy i odstawiamy na 15-30 minut, by się przegryzły (jak nie mamy czasu, nie odstawiamy).
Na opieczonych kromkach kładziemy pomidory.

I jemy…

Smacznego!

Dzisiejszą bruschettę przygotowałam na chlebie lawendowym, na który przepis podaję dziś w Pracowni Wypieków.

43 komentarze
Poprzedni
rp_gruszkoweIMG_0420light.jpg
Następny
rp_IMG_0917-ready.jpg