Dla wielbicieli Bounty



Batonika, nie filmu. Choć może być jedno i drugie.
Przepis na to ciasto znalazłam przeglądając czasopismo Homes & Gardens i… po prostu nie mogłam go nie upiec.
Jego autor, Paul A. Young, napisał książkę na temat wykorzystania czekolady nie tylko w słodkich wypiekach. Książki nie mam, ale kilka jego receptur owszem. Ta jest bez wątpienia niezwykle udana.
Połączenie czekolady, kokosa i suszonych wiśni jest jak ambrozja. A jeśli dodam, że nie potrzeba tu miksera, wystarczy jeden garnek i łyżka? Gdyby zadzwonił do mnie ktoś, kto ma dwie lewe ręce do pieczenia i zapytał o radę, co upiec na super ważną randkę, powiedziałabym – TO!
Można powiedzieć, że to klasyczne brownie – wilgotne, intensywne w smaku. W oryginale robi się go z gorzkiej czekolady, niestety w moim sklepie spożywczym gorzka była tylko wódka, więc wzięłam to, co mieli i upiekłam ciasto z mieszanki mlecznej i ciemnej czekolady.


Kokosowe Brownie a’la Bounty. Z kandyzowanymi wiśniami.

100 g masła
250 g cukru trzcinowego (lub białego 220 g)
75 g golden syrup ( w Kuchniach Świata, można zastąpić syropem kukurydzianym, klonowym lub miodem)
275 g gorzkiej czekolady (użyłam 100 g gorzkiej i 200 g mlecznej)
4 jajka
70 g mąki pszennej lub orkiszowej (użyłam orkiszowej i to było to!)
50 g wiórków kokosowych
100 g kandyzowanych wiśni (do kupienia w sklepach eko, od biedy można wykorzystać też rodzynki)

Piekarnik nagrzać do 160 st C.
W dużym rondlu rozpuścić masło, cukier i syrop. Mieszać, żeby cukier się nie spalił.
Zdjąć garnek z ognia, dodać czekoladę, dokładnie wymieszać. Dodawać po jednym jajku, dokładnie mieszając. Dodać mąkę i wiórki, wymieszać.
Formę o wymiarach 15x20x2,5 cm (ja użyłam tortownicy o średnicy 21 cm), wysmarować masłem. Wlać masę, na wierzch wsypać wiśnie. Wstawić do piekarnika, piec 20 minut (piekłam 30 minut, L.) Ostudzić. Wstawić na noc do lodówki (ja postawiłam na lodowatym parapecie).
Jeść następnego dnia.

Smacznego!

47 komentarzy
Poprzedni
rp_marchew-glazurowana20100112_0096.jpg
Następny
rp_pizzaIMG_6737.jpg