Świąteczne inspiracje. Świąteczne frustracje. Makowiec.



Święta to bez wątpienia czas smakołyków. Tradycyjnych dań, które tego dnia smakują jednak inaczej. Bardziej zapadają w pamięć, łączą się ze wspomnieniem osób, które robiły to najlepiej, tak jak nikt dzisiaj nie potrafi.
Osobiście jestem zwolenniczką mniej a lepiej.
Stół, który jest moim wymarzonym, nie ugina się pod ciężarem niezliczonych potraw, których nie jestem w stanie nawet spróbować, które nie mieszczą się później w lodówce. Zawsze przypomina mi się scena z Wojny Domowej, gdzie główni bohaterowie dzwonili do znajomych i sąsiadów, by ci przyszli pomóc im zjeść to, co zostało ze świąt.

To czas, kiedy dobrowolnie narzucamy sobie milion obowiązków i do ostatniej chwili gotujemy albo przynajmniej biegamy po sklepach w poszukiwaniu rękawiczek dla wujka Staśka lub pszenicy na kutię (której, swoją drogą, prawie nigdy nie ma).

Niektórzy z nas na święta po raz pierwszy próbują przygotować wigilijny stół albo śledzie czy piernik.
Są potrawy, których nikt nas nie uczył, a które postanawiamy zrobić na ten dzień. Wśród nich są dania frustrujące. Niby łatwe, a tak naprawdę trudne.
Dla mnie taką rzeczą był zawsze makowiec. Kiedy już zrozumiałam, co powinnam zrobić, żeby nie pękał po bokach, żeby nie był surowy w środku, żeby nie rozjeżdżał się po blaszce, żeby się nie rozpadał, żeby miał wystarczającą ilość nadzienia, żeby… żeby… upłynęło wiele czasu.
Lubię kulinarne wyzwania, wydaje mi się, że niewiele jest dań, których przynajmniej nie chciałabym spróbować zrobić we własnej kuchni, a to spędzało mi sen z powiek. Wiem, że są ludzie, którym wychodzi od razu. Ale więcej znam takich, którym nie wychodzi. Więc kupują.
Pomyślałam więc o alternatywie. O łatwym przygotowaniu tego samego, ale w nieco innej, bezpiecznej formie.
Wiem, że najsmaczniejszy jest makowiec z własnoręcznie przygotowaną masą makową, ale jeśli brakuje Wam czasu albo maszynka do mielenia się zepsuła, skorzystajcie z gotowej masy makowej.

Makowiec na 2 sposoby

Ciasto:
450 g mąki pszennej
20 g świeżych drożdży
130 ml ciepłego mleka
100 g cukru pudru
4 żółtka (białka będą nam potrzebne do masy makowej)
150 g miękkiego masła
1 cukier waniliowy

Drożdże zasypać łyżeczką cukru. Kiedy się rozpuszczą, dodać ciepłe mleko i odstawić na 15 minut.
Mąkę wsypać do miski, zrobić w niej dołek, wlać rozczyn, dodać pozostałe składniki i wyrobić gładkie ciasto. Należy to robić tak długo, aż ciasto będzie gładkie i nie będzie się kleiło do rąk (można zrobić to używając miksera).
Miskę przykryć folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce na 1,5-2 godziny – powinno podwoić objętość.

W tym czasie przygotować nadzienie:

500 g maku
3/4 szklanki cukru
2 łyżki miodu
50 g masła
bakalie (ok. 150 g – rodzynki, skórka pomarańczowa, itp)
3 białka

Mak opłukać, wsypać do garnka, zalać gorącą wodą i zagotować. Następnie odstawić do ostygnięcia. Odsączyć na sicie i zemleć w maszynce na najmniejszych oczkach trzy razy.
W garnuszku stopić masło, miód i cukier. Dodać do zmielonego maku wraz z bakaliami i pianą ubitą z białek. Dokładnie wymieszać.

Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 części. Każdą rozwałkować na prostokąt o grubości ok. 0,5-1 cm. Posmarować białkiem. Następnie nakładać mak zostawiając po bokach ok. 3 cm odstępy i zwijać dość luźno wzdłuż długiego boku.
Ja rozwałkowane ciasto przekładam na arkusz papieru do pieczenia i zwijam przy jego pomocy, dzięki temu łatwiej go później upiec.

I teraz:
jeśli ciasto pieczemy w formie makowca – zawijamy je w papier do pieczenia – dosyć luźno, na tyle, by ciasto mogło swobodnie rosnąć. Ja spinam boki wykałaczkami tak, by ciasto miało ograniczoną możliwość rozrastania się na boki.
Wzdłuż boków nakłuwamy makowiec kilkakrotnie wykałaczką i odstawiamy do ponownego wyrastania na 1 h.

2 metoda:
zwinięte w rulon ciasto kroimy na 1,5 cm plastry i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Każdą z bułeczek smarujemy jajkiem wymieszanym z łyżeczką wody i odstwiamy do wyrastania na 30-45 minut.

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Wstawić bułki i makowiec. Piec ok. 50 minut (makowiec), ok. 20-30 minut (bułeczki).

Po upieczeniu i ostudzeniu lukrujemy:

Lukier:

3/4 szkl cukru pudru utrzeć z sokiem z 1/2 cytryny. Jeśli jest zbyt rzadki, dosypać więcej cukru.

23 komentarze
Poprzedni
rp_sutki_MG_0999.jpg
Następny
rp_piernik_MG_0687.jpg