Miodownik białostocki

Większość świąt mojego dzieciństwa wiąże się z Podlasiem.
Mroźnym powietrzem, które szczypało w nos, gdy uchylałam frontowe drzwi, by zawołać koty.
Śniegiem, który tylko tam był niebieskawy i błyszczący.
Zapachem dymu z komina – tym charakterystycznym dla pieca opalanego węglem.
Bardziej od prezentów, interesowały mnie ciasta schowane w spiżarni. Jedno z nich pamiętam szczególnie – piernik. To nie był piernik, jaki zwykle piekę w domu, puszysty i delikatny. Tamten był raczej twardy, miodowy, mało słodki, a każda kromka smakowała najbardziej posmarowana masłem albo powidłami ze śliwek.
Dla mnie właśnie ten miodownik, a nie puszysty piernik, jest ciastem na święta.

Miodownik białostocki
/na podst. przepisu na „Miodownik pierny”: Kuchnia kresowa z Podlasia, A.E. Stawska/

50 dag mąki
20 dag cukru
30 dag miodu
1 szklanka śmietany (użyłam szklanki 200 ml. przyp. L/
3 jajka
1 łyżka przyprawy do pierników /używam Kotanyi/
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Żółtka utrzeć z cukrem. Dodać śmietanę, podgrzany miód, przyprawy i mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia.

Białka ubić na sztywną pianę i dodać do ciasta, delikatnie wmieszać i wlac do wysmarowanej masłem formy (użyłam keksówki o długości 30 cm, przyp. Liska).
Piekarnik nagrzać do 180 st C i piec ok. godziny (autorka zaleca piec 30 minut, ale mój piernik po tym czasie był surowy w środku). Aby upewnić się, że ciasto jest upieczone w środku, należy w jego środkową część wbić drewniany patyczek – jeśli jest suchy to znak, że ciasto się upiekło.
Wystudzić w formie. Ostudzony zawinąć w folię spożywczą. Najlepszy następnego dnia.

Smacznego!

26 komentarzy
Poprzedni
rp_makowiec_MG_0827.jpg
Następny
rp_sernik-amaro-main_MG_1214.jpg