Pissaladière


Kiedy czytam wieczorami, zdarza mi się zatracić w lekturze i wtedy jawa niepostrzeżenie przechodzi w sen
i czasem śni mi się jakiś targ, dawno dawno temu,
jest listopad, blady świt odszedł i nastał młody dzień, z ust rozmawiających ludzi wydobywa się para,
po kocich łbach toczą się zaprzężone w konie wozy, które wiozą to, co można sprzedać na targu
(czyli wszystko)
gdzieś z (nie)oddali dochodzi głos przekupki Pissaladière! Pissaladière! Pissaladière!
I ten sen, tak żywy, jakby był jawą, budzi mnie swoimi zapachami. Wtedy wiem już, co będzie na obiad.


Pissaladière robiłam już niezliczoną ilość razy. Czasem robię ją na grubym i puszystym cieście, innym razem na zupełnie cienkim, jak pizza. Uwielbiam smak skarmelizowanej, długo duszonej cebuli, która staje się delikatnie słodka i miękka. To mój smak na długie jesienne wieczory.

Pissaladière

Ciasto:

15 g świeżych drożdży (lub niepełna łyzeczka drożdży suszonych)
120 ml ciepłej wody
250 g mąki
1/2 łyżeczki soli morskiej

Wierzch:

5 łyżek oliwy z oliwek
2 łyżki masła
1 kg cebuli
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka suszonego tymianku
sól i pieprz do smaku
12 filecików z anchois (1 mała puszka lub słoiczek) – do nabycia w większych sklepach
1/2 słoika czarnych, drylowanych oliwek

Drożdże rozkruszyć do miseczki, zalać łyżką ciepłej wody. Kiedy się rozpuszczą, połączyć z mąką, wodą i solą. Zagnieść sprężyste ciasto. Przykryć ściereczką, odstawić do podwojenia objętości (zajmie to ok. 1,5-2 h). W tym czasie przygotować nadzienie:

Cebulę obrać i pokroić w bardzo cienkie piórka (w tym celu cebulę przekrajamy na pół, układamy przekrojoną stroną na desce i kroimy wzdłuż).
Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy masło, a kiedy się rozpuści wrzucamy cebulę, drobno pokrojny czosnek i tymianek.
Dusimy na niewielkim ogniu przez godzinę, co jakiś czas mieszając. Cebula powinna być miękka, lekko skarmelizowana, w żadnym razie brązowa i chrupiąca.
Doprawiamy solą i pieprzem. Należy uważać z solą, pamiętając, że anchois są bardzo słone.
Wyrośnięte ciasto delikatnie wałkujemy lub bez wałkowania wykładamy nim delikatnie posmarowaną oliwą formę do pieczenia (może to być dowolna forma, w zależności od tego, czy chcemy uzyskać grubsze czy cienkie ciasto – ja użyłam prostokątnej formy o wymiarach ok. 20×30 cm).
Na wierzchu układamy lekko ostudzoną cebulę, na niej filety z anchois i oliwki.
Odstawiamy na ok. 30 minut w ciepłe miejsce, by podrosła.
Piekarnik nagrzewamy do 220 st C.
wstawiamy tartę i pieczemy ok. 20-25 minut.

Smacznego!

29 komentarzy
Poprzedni
rp_anchois-IMG_8057.jpg
Następny
rp_placki-IMG_7541.jpg