O (dobrej) książce kucharskiej słów kilka


Jakiś czas temu, buszując w księgarni wśród książek kucharskich, natknęłam się na parę, która szukała czegoś na prezent. Czegoś, co będzie grube i bogato ilustrowane.
Lubię rozmawiać z ludźmi na temat książek, które kupują dla kogoś. Jakimi względami kierują się kupując coś dla babci, a jakimi dla przyjaciela, który nigdy nie miał w ręku patelni.
Wreszcie, co wybierają dla siebie i dlaczego.
Z moich obserwacji wynika, że ludziom podobają się przeróżne rzeczy, jak starszej pani, która z zachwytem przeglądała książkę Jamiego.

I zadałam sobie pytanie, jakie książki kucharskie interesują człowieka, którego celem nie jest kolekcjonowanie, a kupienie czegoś, z czego będzie chętnie korzystał.
Jak istotny jest autor, rodzaj zdjęć, objętość. Czy wybierając coś dla siebie, zwracamy uwagę na papier, na to czy są obwoluty, zakładki, jakie książka ma kolory?
Zbieram książki od dawna. Przy ich wyborze kieruję się wieloma rzeczami – począwszy od przepisów, przez grafikę, papier. Objętość ma dla mnie drugorzędne znaczenie, szukam czegoś, co będzie inne od tego, co kupiłam wcześniej.
Nie przepadam za zbiorami przepisów, gdzie autorów jest bez liku lub nie figurują w spisie w ogóle.
Odstraszają mnie pozycje, w których dominują zdjęcia od Sasa do Lasa, robione w różnej stylistyce i nigdy nie kupię czegoś, co prezentuje ewidentne zakalce, niewyrośnięte ciasta, blade chleby. (Dziś natknęłam się na dodatek Poradnika Domowego do Kuchni, gdzie było pieczywo. To był straszny dodatek, wolę pominąć go milczeniem).

Czy wolimy książki tematyczne czy zbiory różnych przepisów?
Twarde czy miękkie okładki?
Poręczny format czy książki-albumy?
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Już niedługo napiszę Wam o moich ulubieńcach.

Miłego wieczoru 🙂

53 komentarze
Poprzedni
rp_makaron-IMG_0130.jpg
Następny
rp_burak_MG_7098.jpg