Jabłka z daktylami i ciepłym sosem toffi.


Trzeci lutego, 1992 r. Godzina 7.29 rano. Płatki śniegu wirują między latarniami. Na ulicy ludzie śpieszą do swoich spraw pośrod zimowej szarówki.
Mimi Klej stoi na przystanku i czeka na autobus, który zawiezie ją do szkoły.
W jej głowie majaczą pojęcia z biologii, słówka z łaciny i strzępy wczorajszej kłótni rodziców. Tak, to pewne – jej rodzice się nie kochają.
Za tydzień nadejdą upragnione ferie zimowe, które Mimi spędzi u dziadków w starym młynie.
Zeszyty w różnobarwnych okładkach leżą już na dnie walizki przygotowane na to, że Mimi zapisze je swoimi zimowymi wrażeniami.
Tymczasem snuje się po szkolnym korytarzu, patrząc w podłogę – wielką taflę PCV i kolejny dzień mija jak wszystkie poprzednie – od lekcji do lekcji, urozmaicany liścikami od przyjaciółek.
Mimi czeka na jakiś cud.
I wtedy dostaje pierwszy list.
Droga Mimi,
Już wkrótce zdarzy się cud
Kiedy płatki śniegu roztopią się na twojej rękawiczce
Pies zaszczeka osiem razy
A potem umilknie
Następnie dzwon na wieży kościelnej wybrzmi tylko raz
A budzik
Zatrzyma się za pięć jedenasta
To będzie początek zmian.

Po szkole Mimi wraca do domu, z plastikowej misy wyjmuje jabłka. Przekraja jedno, a potem drugie. Do środka wkłada pokrojone w kostkę daktyle (3), cynamon (1/4 łyżeczki) i polewa je sosem toffi*. Zamyka jabłko jak pudełko pełne niespodzianek. Wstawia do piekarnika (170 st C) na pół godziny, a potem, wybierając łyżeczką ciepły miąższ pieczonego jabłka, zanurza się w lekturze.

Miłego popołudnia!

*W garnuszku wymieszać 1 łyżkę masła i 2 łyżki cukru. Topić na dużym ogniu cały czas mieszając do czasu aż zrobi się karmel. Trzeba uważać, by go nie spalić, wystarczy chwila nieuwagi. Dodać 2 łyżki śmietany (dowolnej, byle nie kwaśnej, najlepiej sprawdzi się kremówka), dokładnie wymieszać. Odstawić.

29 komentarzy
Poprzedni
rp_szarlotka_MG_9068.jpg
Następny
rp_kug_MG_9308.jpg