Owoce w stylu retro. Pigwa.


A co to w ogóle jest pigwa? Jak to jeść? Jak jabłko? Pigwa to owoc w stylu retro. Zapomniany i niedoceniany.
Babcie w bujanych fotelach, którym do szczęścia wystarczy trochę spokoju, zdrowie, wnuki na niedzielnym rosole, ciepła herbata i spodek z konfiturą. Z pigwy.
Zbyt kwaśna i za twarda by jeść ją na surowo. Idealna by zrobić z niej dżem. Nalewkę albo galaretkę. Zawiera bardzo dużo pektyny, która nadaje się do zagęszczania owocowych przetworów. Świetna do ciast, pod warunkiem, że ją lekko podpieczemy.
W tym roku uparłam się, że ją kupię (to nie jest takie proste) i odkryję na nowo.
Pigwa cieszy się u nas tak małym zainteresowaniem, jakby była owocem z innej planety. Szkoda.
Jeśli uporamy się z jej obraniem i pokrojeniem na małe kawałki, reszta pójdzie jak z płatka.
A nawet jeśli schowamy owoce do lodówki i o nich zapomnimy, nic im nie zaszkodzi, ponieważ są niezwykle trwałe i doskonale się przechowują.

Dżem z pigwy

1 kg pigwy, obranej i pokrojonej na małe kawałki (a najlepiej starte na tarce)
150 g cukru (tak naprawdę cukier należy dodawać do smaku)

Pigwę wrzucamy do garnka lub na szeroką patelnię, dusimy do czasu aż kawałki zaczną się rozpadać. Dodajemy cukier i smażymy jeszcze chwilę.
Wypełniamy słoiki (ja pasteryzuję je w piekarniku w temperaturze 120 st C).

Smacznego!

39 komentarzy
Poprzedni
rp_orzech-mainMG_4769.jpg
Następny
rp_a-IMG_4796.jpg