Jak się robi motyla?

Jak się robi motyla? Nie ma człowieka, który by to wiedział. Od czego należałoby zacząć? Jedno jest pewne, trzeba mieć do dyspozycji najbardziej finezyjne narzędzia i niewyczerpane zapasy osobliwości.
Na łuski na jego skrzydełkach mógłbyś użyć ścianki tak delikatnej jak babie lato, bańki mydlanej zrobionej przez najpiękniejszą dziewczynę z VII B. Ale skąd wziąć te kolory? Skąd odpowiedni niwelator grawitacji? Przede wszystkim potrzebny jest detal. Z niego bowiem składa się motyl. Tu nawet najlepszy modelarz nie pomoże. Motyl nie jest modelem. Czego odbiciem może być coś idealnego?

Kto zrobi motyla, może uważać się za boga. Ale ten, kto go stworzył, nie poprzestał na tym. Jak by jeszcze motyl nie był za trudny. Dodał do niego gąsienicę. Dwa w jednym. To jest dwujednostka, jak jin i jang, dzień i noc, kobieta i mężczyzna, śpiący i czuwający, dr Jekyll i Mr Hyde.
Tak niebiański jest motyl, jak ziemska jest gąsienica.
Przykuta do ziemi, oddaje się najbardziej ziemskiej z ziemskich czynności: pożeraniu. Na swoich karykaturalnie krótkich kończynkach i posuwkach nieprzerwanie siedzi z głową tuż nad jedzeniem, jak majster, który w kanciapie wcina zupę. Ciało gąsienicy jest napakowane jelitami, łebek wypełnia szczęka tak wielka, że prawie nie ma już w nim miejsca na rozum. A jednak gąsienica jest równa bogom.
Gąsienica wie, jak się robi motyla.*

*
Midas Dekkers
„Poczwarka – od dziecka do człowieka”
Wyd. WAB 2007,
tłumaczenie: Agnieszka Bienias

7 komentarzy
Poprzedni
rp_lekach-IMG_4307.jpg
Następny
rp_orzech-mainMG_4769.jpg