Eksperymentowania ciąg dalszy: chleb z orzechami.


Wygląda na to, że wpadłam na dobre.
Okazało się, że metoda tak bardzo przypadła mi do gustu, że codziennie piekę według niej chleb. Efekt jest zawsze ten sam – super chrupiąca, popękana skórka, puszysty miąższ.
Próbowałam też piec go w zwykłej formie, bez użycia garnka glinianego czy żeliwnego i również się udawał, choć przyznam szczerze, nie był tak efektowny.
Jim Lahey pisze o dwóch metodach pieczenia – jedna przy użyciu kamienia do pizzy i glinianego garnka, druga – garnka żeliwnego. Garnek nagrzewa się wraz z przykrywą w piekarniku, następnie wrzuca do niego ciasto na chleb i piecze. Nic nie przywiera do dna, nic nie rozlewa się na boki. Nie trzeba spryskiwać piekarnika ani martwić się o bladą skórkę.
Dziś piekłam w garnku żeliwnym.
I jeszcze jedno – ten sposób zachęca do dalszych eksperymentów. Wygląda na to, że bez względu na rodzaj użytej mąki i dodatków, każdy tak upieczony chleb jest pyszny.
Gdybym wiedziała o pieczeniu tyle co dziś i miała udzielić rady sobie sprzed pierwszego własnoręcznie upieczonego bochenka, powiedziałabym: kup sobie garnek gliniany albo żeliwny, kilogram mąki pszennej, paczkę świeżych drożdży i piecz. Jest łatwiej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
To dobry sposób na chleb na drożdżach.

Zainteresowanych przepisem zapraszam do Pracowni Wypieków.
Pozdrawiam weekendowo.

22 komentarze
Poprzedni
rp_IMG_2824.jpg
Następny
rp_pigwa-main-IMG_4891.jpg