Wrocław secesyjny


To, co mnie inspiruje, popycha do działania, podróżowania, odkrywania.
Jeśli przeczytam o najlepszych na świecie pomidorach, a ich opis będzie wystarczająco sugestywny – zrobię wszystko, by przekonać się, jak smakują. Jeśli na zdjęciu zobaczę kawiarnię marzeń – będę czekać, czekając marzyć, a marząc planować wyprawę na kawę.

Bardzo lubię podróżowanie pod jakimś pretekstem. Czasem chętnie się włóczę, zaglądając do przypadkowo spotkanych miejsc. Innym razem szukam piekarni.
Tym razem zainspirowała mnie piękna książka naszego przyjaciela, Leszka Szurkowskiego o wrocławskiej Secesji.
W dorosłym życiu spotkałam ludzi, których praca mnie zafascynowała. Niektórzy z nich pozwolili mi zajrzeć do swojego świata, dzielili się ze mną swoją wiedzą, inspirowali. W świecie, gdzie autorytety są tak odległe i niedostępne, spotkanie kogoś, kto autorytetem się staje od pierwszego spotkania, jest przywilejem.
Dziś chciałabym pokazać Wam książkę jednej z takich osób. Miałam to szczęście, że widziałam, jak powstają te obrazy, kartki, próbne wydruki. Ile w tym pracy, serca, nieprzespanych nocy. Obserwowanie tego uczuliło mnie na detal, typografię, harmonię.
Dziś inaczej patrzę na książki, na papier, czcionki, zdjęcia, proporcje i kompozycję.

W polskich miastach szukam śladów dawnej świetności, piękna, które minęło i tego, które wciąż gdzieś jest, ukryte za rusztowaniami, brudem i niedofinansowaniem.
Kiedy zobaczyłam projekty tej książki, pomyślałam, że kiedy się ukaże, potraktuję ją jak przewodnik i skorzystam z okazji, by zobaczyć Wrocław z innej perspektywy. Dotychczas widziałam ogół, tym razem miałam okazję poznać szczegół.
Architektura Wrocławia jest zachwycająca. Stare domy towarowe, kamienice, którym powoli przywraca się dawną świetność.

Secesja pojawiła się we Wrocławiu pod koniec XIX wieku i od początku wzbudzała wiele kontrowersji. Miała swoich zwolenników i zagorzałych przeciwników. Jedni upatrywali w niej piękna, inni wręcz przeciwnie.
Mnie zafascynowała głównie dlatego, iż nawiązuje do inspiracji kulturami Wschodu, przede wszystkim Japonii. Dla ówczesnych artystów świat fauny i flory był niewyczerpanym źródłem pomysłów. Sięgali oni do motywów roślinnych i zwierzęcych, a budynki były projektowane tak, by móc swobodnie kształtować wnętrza. Zaczęły pojawiać się ornamenty roślinne, kobiece maski, baśniowe stwory.
Byłam zaskoczona ilością starych domów towarowych, które jako pierwsze wzniesiono w typowo secesyjnym stylu.
W dzisiejszych czasach, kiedy układ pomieszczeń w nowoczesnych mieszkaniach nawet o dużym metrażu jest, delikatnie mówiąc, bez ładu i składu, projekty dawnych kamienic zachwycały harmonią i logiką projektu. Jeden z najpopularniejszych wzorców miał od frontu trzy pokoje dzienne, w środkowej części, doświetlony świetlikami, znajdował się przedpokój, a także łazienka i gabinet. Z tyłu, kuchnia, dodatkowy pokój i służbówka. Zawsze miałam słabość do starych mieszkań, gdzie wystarczy wstawić kilka mebli bez konieczności przebudowywania i zmieniania pierwotnych funkcji.
Co ciekawe, w secesyjnych dekoracjach wrocławskich kamienic, nie znajdziemy dwóch identycznych. Kwiaty, bluszcze, płazy i gady, a także postaci kobiet są ściśle związane z tektoniką budynków – znajdują się wokół okiennic, portali wejściowych i szczytów.
Patrząc na dzisiejsze szare mury, trudno wyobrazić sobie, że kiedyś zachwycały kolorami, witrażami zamawianymi przez zamożnych właścicieli w pracowniach, dla których tworzyli znani wówczas malarze.
Są gdzieś jeszcze stare piece kaflowe zbudowane przez secesyjnych rzemieślników, ścienne kafle z niebieskimi ważkami oplecionymi roślinnością (ul. Chemiczna 5) czy klamki.

Ta książka pozwoliła mi na odnalezienie ich i zobaczenie na własne oczy. Gdybym jej nie przeczytała, prawdopodobnie nie wpadłabym na pomysł odkrywania secesyjnej twarzy jednego z najpiękniejszych polskich miast.
Jest cenna ze względu na szczegółowo dopracowane mapy, dokładnie opisane ulice i budynki, a także stare ryciny i zdjęcia przedstawiające obiekty, których już nie ma.
Autor przygotowywał zdjęcia do książki przez pięć lat, dzięki czemu nie ma tu przypadkowych, niedopracowanych ujęć ‚bo pogoda nie sprzyjała’. Typografia, papier, jakość wydania jest na najwyższym poziomie, bez pójścia na kompromisy.
Polecam wszystkim wielbicielom dawnej architektury i tym, którzy potrafią zachwycić się detalem.

Tym razem zwiedzałam miasto odkrywając jego secesyjną przeszłość. Czytając o starych domach towarowych, mostach. Zabrakło mi czasu, by prześledzić trasy Eberharda Mocka z powieści Marka Krajewskiego, ale ten krótki wyjazd zaostrzył mój apetyt na więcej i z całą pewnością przy najbliższej okazji wrócę do Wrocławia znowu.

Dziękuję za miejsca przez Was polecane (i proszę o więcej) – wszystkie je notuję i mam nadzieję niedługo je odwiedzić.

Tytuł: Secesja wrocławska;
Autorzy: Barbara Banaś, Leszek Szurkowski;
Wydawca: Wydawnictwo CO-LIBROS;
Format: 23×27,5 cm, 288 stron (w tym ponad 240 stron z ilustracjami);
Oprawa: twarda, okładka drukowana w 6 kolorach;
Teksty: polskie, niemieckie i angielskie;
Ilustracje: blisko 1000 fotografii i ilustracji;
Nakład: 5000 egz.;

Więcej na temat książki na tej stronie

17 komentarzy
Poprzedni
rp_miasta-IMG_0107.jpg
Następny
rp_pomidorowa-pieczona20090820_0078.jpg