Czyli: lekcje rosyjskiego nie poszły na marne ;-)


– Jeszcze tylko ruski i idę do domu, a ty?
– Ja wf.

WF był straszny, ‚ruski’ był spoko.
W sali ze słuchawkami, jakże nowoczesnej w tamtych czasach (i odlotowej!), siedzieliśmy słuchając śpiewającej po rosyjsku Maryli Rodowicz. Któraś z dziewczynek przez 40 minut pisała kredą na tablicy tekst piosenki, a reszta dzielnie przepisywała do zeszytu. Na koniec próba wspólnego odśpiewania pieśni i do domu!
Zawsze lubiłam kaligrafować, więc możliwość poznania cyrylicy bardzo mnie pociągała.
A kiedy nauczyłam się rosyjskich liter, z ekscytacją, dzierżąc w dłoniach kartkę z adresem tajemniczego nieznajomego z ZSRR, czym prędzej popędziłam do domu, by pisać do niego pierwszy prawdziwy list po rosyjsku.
Ach, te pocztówki z różami, które mi przesyłał! Ach te pocztówki z miastami!
W liceum, z powodu zakochania, miłość do nauki rosyjskiego nieco osłabła, ale i tak z powodu ambicji, by nie zawieść nauczycielki, która we mnie wierzyła, dzielnie pisałam wypracowania pt. „Wizyta u lekarza” czy „Moskwa – Stolica ZSRR”.
Rosjan wówczas sobie tylko wyobrażaliśmy, więc nic dziwnego, że przypadkowe spotkanie na ulicy prawdziwej Rosjanki pytającej o drogę, skończyło się „Eeee, yyyy, aaaa, daaaa”.
Pewnego razu, kilka lat temu, trafiłam na rosyjskie forum kulinarne, gdzie niektóre z piszących tam dziewczyn robiły tak fantastyczne zdjęcia, że odnalazłam stareńkie słowniki rosyjsko-polskie i zaczęłam tłumaczyć przepisy.
Tak, tak. Wiem, że dzisiaj są internetowe słowniki, które ułatwiają życie. Ale ja należę do osób, które nawet jak mają pod ręką kalkulator, o ile czas na to pozwala, wyciągną kartkę papieru i długopis i policzą na piechotę, na kartce.
Czytanie tych przepisów, szukanie słów w słowniku lub w pamięci, zapisywanie, wiedzie mnie przez zapomniane zakątki moich wspomnień.
Jedyne, czego żałuję to to, że tamte lekcje były tak nudno prowadzone, a język, zupełnie jak martwy, książkowy, nieużyteczny. W dorosłym życiu zachwyciłam się jego brzmieniem, ale zabrakło motywacji i celu, by się go nauczyć niejako od nowa.
Mam kilka ulubionych blogów po rosyjsku i chociaż nie potrafiłabym zamienić słowa z ich właścicielkami ani cokolwiek napisać w ich języku, to zachwyca mnie bardzo charakterystyczny klimat ich zdjęć. Taka rosyjska dusza, właśnie.
Dziś piekę ciasto według przepisu z rosyjskiego bloga z duszą.
Nieco zmieniłam wykonanie: w oryginale ciasto robi się mieszając składniki w misce, mi zależało na bardziej puszystym wypieku, a efekt… No coż, oceńcie sami.
Miłego popołudnia!

Z przyjemnością i radością chciałabym się podzielić z Wami linkiem do artykułu, w którym napisano również o White Plate:
Kulinarna kamasutra

Ciasto makowo-jabłkowe z wiśniami
МАКОВЫЙ ПИРОГ С ВИШНЯМИ
Poppy seed and apple cake with cherries

Oryginalny przepis znajduje się tu
Podaję moją, lekko zmodyfikowaną wersję, w amatorskim tłumaczeniu 😉

370 g wiśni – po wydrylowaniu i odcedzeniu soku*
1 jabłko
1 łyżka soku z cytryny

Ciasto:
350 g mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia (w orygiale było 1 opakowanie, ale ja nie lubię dodawać tak dużych ilości)
150 g cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
4 jaja
175 g stopionego i ostudzonego masła lub margaryny (użyłam masła)
150 ml mleka
30 g maku (użyłam mielonego i taki polecam)

Do posypania upieczonego ciasta:
2 łyżki cukru pudru

Przygotować wiśnie, wydrylować i odsączyć je na sicie.
Jabłko zetrzeć na tarce i skropić sokiem z cytryny (ja użyłam młodego zielonego jabłka, które starłam ze skórką).
Jajka zmiksować z cukrem i wanilią. Mąkę połączyć z proszkiem. Do jajek wlać powoli mleko i masło, następnie dodać mąkę z proszkiem. Delikatnie połączyć tak, by mąkę dokładnie rozprowadzić w cieście.
Ciasto podzielić na 2 części.
Do jednej dodać starte jabłko, do drugiej mak.
Formę o średnicy 24 cm wysmarować masłem i wysypać tartą bułką. Jako pierwszą wlać część ciasta z jabłkiem, rozprowadzić ją równomiernie. Następnie warstwę z makiem. Wygładzić szpatułką. Na wierzch wsypać odsączone (!) wiśnie.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Wstawić ciasto. Piec ok. 50 minut.
Po upieczeniu i ostudzeniu posypać cukrem pudrem.
Smacznego!

*Ja wydrylowałam 400 g wiśni, przełożyłam je na sitko i zostawiłam na 20 minut. Później lekko odcisnęłam wiśnie i odlałam cały sok.

29 komentarzy
Poprzedni
rp_wiśnieIMG_9062.jpg
Następny
rp_marchewIMG_9429.jpg