Trzëgard Express.




Nie jestem dobrym kompanem w podróży.
Przyzwyczajona do chwil samotności, odpoczynku od rozmów, lubię zaszyć się w pokoju hotelowym z książką i kubkiem herbaty (właśnie odkryłam waniliowy Rooibos).
Podróżowanie jest kontemplowaniem nowych miejsc, odkrywaniem tego, czego nie widziałam wcześniej.
Trzëgard, kaszubska nazwa Trójmiasta, w którym urzekają mnie przede wszystkim uliczki Sopotu, z architekturą jak z pocztówek wtopioną w stare drzewa. Uwielbiam ulicę Mariacką w Gdańsku, która przypomina mi Amsterdam.
Po raz pierwszy wybrałam się do jednej z cukierni Adama Sowy (nie mylić z Robertem!), by przekonać się jak smakują torty, o których słyszałam nie raz: Koniecznie musisz spróbować. Zjadłam kawałek tortu pralinowego. Zaskakująco smacznego, o kilku przenikających się warstwach ciemnej czekolady, kremu i praliny.
Odwiedziłam miejscowe księgarnie, dziwiąc się, dlaczego nie ma książek o kuchni miejscowej (za wyjątkiem jednej pozycji o kuchni z Malborka).
Chodzę, próbuję, odkrywam.
Pogoda w kratkę. Przebiegamy bez parasola wzdłuż chodników i ulic pełnych turystów. Słuchamy taksówkarzy, którzy narzekają na najazd obcych, przez których nie da się przejechać przez miasto.
Moczymy stopy w zimnej wodzie i budujemy zamki z brudnego piasku.
Ale światło jest tu piękniejsze niż w Warszawie.
I chodzą po plaży psy, z „Głosem Wybrzeża” w pysku 😉

24 komentarze
Poprzedni
rp_japonska.jpg
Następny
rp_mufinyIMG_0651.jpg