Słowo. Drożdżowe.


Słowo. Okrągłe. Czasem gorące jak ziemniak z ogniska, który przerzucasz z jednej do drugiej dłoni, bo parzy.
Zimne jak lód. Ostre jak mróz. Słodkie. Albo gorzkie.
Lepisz ze słów kolorowe łańcuchy. Innym razem łączysz je zupełnie przypadkowo, a one układają się w nieskładny ciąg, który obrazuje twoje zmęczenie. Nudę albo senność. A jak nie masz nic do powiedzenia, to w głowie masz tym więcej słów.
Bawisz się słowami, łowisz je jak ja dziś rano: „Powariowali, bankomat na bazarze ustawili!”
Czosnek po sześć złotych za pęczek. I zapraszam ponownie, miła pani.
Człowiek. To też słowo.
Woda.
Szklanka.
Lato.
Skakanka.
Drożdżowe.
Długo szukałam przepisu na ciasto drożdżowe, które mogłabym upiec w maszynie do wypieku chleba.
Chciałam ciasta. Nie bułki, nie chleba.
I udało mi się. W końcu.
Przepis zamieściłam w Pracowni Wypieków. Polecam, jest bardzo bardzo dobre.

11 komentarzy
Poprzedni
rp_kotletyIMG_2159.jpg
Następny
rp_plackiIMG_2504.jpg