Do moich Czytelników :-)


Leżałam w łóżku przewracając się z boku na bok. Myślałam o książkach, które leżą na stosiku obok łóżka (no dobra, to prawdziwy stos, a leży nie tylko grzecznie ułożony obok łóżka ;-), w głowie układałam kolejne pomysły na to, o czym chcę tu napisać. Wyglądałam przez okno, bo ktoś dobierał się do naszego śmietnika o trzeciej nad ranem. Potem poszłam do kuchni, by zaparzyć herbaty (waniliowy Rooibos, wakacyjne olśnienie). Przeglądałam zapiski, oglądałam zdjęcia, dziwiłam się, że u sąsiada z naprzeciwka też świeci się światło.
Potem chciałam znaleźć jakąś blogową rocznicę, żeby powiedzieć o tym, co za chwilę.
Ale rocznica dopiero w maju.
Więc nie czekając na kolejne rocznice i obchody z szampanem (albo winem, np. brzoskwiniowym ;-), chciałabym powiedzieć wszystkim, którzy tu zaglądają DZIĘKUJĘ.
Ten blog urodził się trochę z ciekawości. Pewnego razu przeglądając strony w internecie, trafiłam na blog Fior di zucca, który tak bardzo mnie zachwycił, że postanowiłam założyć swój własny.
Początki były bardzo skromne, bo mówiąc szczerze, brakowało mi dyscypliny i motywacji do tego, by go prowadzić. Ale potem coś się zmieniło, zaiskrzyło i trwa do dzisiaj.
Nie myślałam o tym, czy będzie cieszył się popularnością, czy ktokolwiek będzie zaglądał i komentował. Po prostu robiłam swoje, ciesząc się tym i bawiąc. Później, czytając starsze wpisy widziałam, jak się zmienia świat i moje jego postrzeganie.
Próbuję pokazać tu mały element świata, bez oglądania się na wielkie wydarzenia, super poważne tematy, ambitne dzieła, bo dochodzę do wniosku, że tego typu wiedzy nie szuka się na blogach kulinarnych.
Każdy z nas ma mnóstwo spraw, kłopoty, zmartwienia. Chciałabym, by mój blog był od nich odskocznią.
Dostaję od Was wiele maili, które czasem są entuzjastyczne, bardzo wzruszające, czasem krytyczne, innym razem pokazują, że te małe chwile i mgnienia, o których piszę, są dla niektórych ważne i pozwalają spojrzeć na świat z na pozór zwyczajnej, ale jednak czasem zapomnianej, perspektywy.
Każdy taki mail sprawił mi wiele radości,podobnie jak i przypadkowe spotkania, kiedy ktoś zaczepiał mnie w Empiku, pytając czy ja to ja.
Cieszę się, że to, co robię, spotyka się z sympatią (czasem też antypatią, którą również akceptuję, bo i ona mnie czegoś uczy), bo wiem, że tworzenie czegokolwiek w próżnię, nie miałoby większego sensu i nie przynosiłoby takiej satysfakcji, jaką mam dzisiaj.
Zatem dziękuję za to, że przychodzicie, czytacie, komentujecie, gotujecie lub tylko oglądacie. Za to, że jesteście. Bo dzięki temu mogę dzielić z Wami swoje pasje i wspólnie odkrywać świat, czasem z perspektywy motyla, który siada na gałęzi w moim ogródku, innym razem z pozycji obserwatora nieba wyglądającego przez samolotowe okienko.
To mały element mojego świata, ale bardzo ważny.
DZIĘKUJĘ.

77 komentarzy
Poprzedni
rp_700IMG_3434.jpg
Następny
rp_ravioliIMG_3609.jpg