Alu phul gobhi ki bhadżi

A więc…
Dania kuchni indyjskiej, zwłaszcza tej południowej, należą do moich ulubionych 🙂
Z podróży zawsze przywoziłam sobie przyprawy, ale w pewnym momencie zorientowałam się, że wszystkie, jakich potrzebuję, są łatwodostępne w Polsce.
Kiedy zaczynałam próby z indyjskim gotowaniem, przyprawy można było dostać jedynie w świątyni Hare Kriszna. Chętnie tam wpadałam – to trochę zaczarowana, kolorowa wyspa, oderwana od rzeczywistości.
Mieli wówczas swój mały sklepik, otwierany o różnych porach. Zawsze jednak można było kogoś zaczepić i poprosić o sprzedanie ziół czy kadzideł.
Mój Towarzysz Podróży wiele lat spędził w Indiach i to od Niego uczyłam się podstaw tej kuchni. Właściwie na początku to trochę się wykręcałam od nauki, bo uważam, że w tradycyjnych potrawach Indii jest ode mnie sto razy lepszy. Ale Towarzysz Podróży nie zawsze miał czas, by gotować mi takie obiady, więc uczyłam się sama.
Zanim pojechałam do Indii, próbowałam dań w restauracjach i na piknikach wspomnianych już wcześniej, Krisznowców. Ich samosy czy słodkie kulki z kokosem są dla mnie niezrównane.
Później kupiłam wydaną przez nich książkę, Kuchnia Kryszny, która do dziś jest chyba jedynym kompendium wegetariańskiej kuchni Indii wydanej w Polsce. Mam wprawdzie wiele książek po angielsku, ale do tej wracam najczęściej. Przede wszystkim na przepisach z niej nigdy, ale to nigdy się nie zawiodłam. A gotowałam wiele potraw.
Po drugie – jeśli zaopatrzymy się w kilka podstawowych przypraw, gotowanie według zamieszczonych tu receptur, będzie naprawdę łatwe i przyjemne.
Zawsze uważałam, że Indie są jak kontynent. Kuchnia jest różna i z perspektywy kogoś, kto nigdy tam nie był, może się wydawać jednorodna. Być może dlatego nikt nie wydaje w Polsce książek o kuchni Indii, a jeśli już się pojawiają, zniechęcają kilometrowymi listami składników.
Kiedy jestem w Indiach, nie przychodzi mi do głowy jedzenie ryb, nawet za nimi nie tęsknię, ponieważ różnorodność dań z warzyw zaspokaja nie tylko głód, ale również pragnienie zjedzenia czegoś specjalnego.
Każdy, kto stamtąd wraca, opowiada o tym, że najlepsze jedzenie można dostać na ulicy. Zgadzam się z tym w pełni. Podobnie jak z tym, że najlepiej się je w lokalnych restauracjach (choć w europejskim mniemaniu to zapewne określenie nieco na wyrost), gdzie nie ma turystów, a sami miejscowi.
Rozważania na temat kuchni Indii zostawię może jednak na inny raz. Mogłabym bowiem o tym mówić i mówić, a może się to skończyć tym, że z tego mówienia i tęsknoty, którą wywoła mówienie i myślenie, będę musiała natychmiast spakować walizkę i wybrać się na daleki kontynent, gdzie świat pachnie jak upalny dzień w szklarni pełnej roślin, do której dochodzi zapach kadzideł, curry, brudnej ulicy i czaju… A ostatnio moje myśli coraz częściej krążą wokół tego, więc… może opowiem Wam o kuchni innym razem 🙂

Alu phul gobhi ki bhadżi
czyli Kalafior i ziemniaki w sosie jogurtowym
czas przygotowania: ok. 30 minut

1 kalafior średniej wielkości, umyty i pokrojony na różyczki dł. 4 cm i grubości 2,5 cm
5 łyżek ghee lub oleju roślinnego
2 łyżeczki kminku indyjskiego
1-2 suszone chili, pokruszone
2 łyżeczki mielonej kolendry
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczki asafetidy
4 ziemniaki średniej wielkości, obrane i pokrojone w kostkę
4 łyżki wody
1,5 łyżeczki soli
250 ml jogurtu
3/4 łyżeczki garam masali
2 dojrzałe, jędrne pomidory, umyte i pokrojone w plasterki
1 cytryna lub limonka

Na średnim ogniu w garnku o grubym dnie rozgrzać tłuszcz. Wrzucić kminek i pokruszone chili i smażyć przez 30-45 sekund, aż kminek zbrązowieje.
Dodać przyprawy w proszku, smażyć jeszcze przez kilka sekund, a następnie wrzucić pokrojone w kostkę ziemniaki. Mieszać przez 2-3 minuty, pozwalając im się lekko zbrązowić. Teraz dodać kalafior i mieszając smażyć następne 2-3 minuty. Dolać wodę z solą i przykryć, aby zatrzymać parę. Gotować na średnim ogniu przez 15 minut, od czasu do czasu poruszając garnkiem, aż warzywa będą miękkie, lecz całe.
Na końcu wlać jogurt, wymieszać i gotować kilka minut na małym ogniu, aż sos zgęstnieje. Posypać garam masalą i delikatnie wymieszać. Każdą porcję przystroić plasterkami pomidorow i plasterkami cytryny.

Smacznego!

26 komentarzy
Poprzedni
rp_IMG_4819.jpg
Następny
rp_DSCN7220.jpg