A może chcesz… marcepana?

Letnimi popołudniami wybierałyśmy się z Babcią na strych, gdzie ustawiła wielkie łoże, w którym lubiła odpoczywać po obiedzie. Uchylała okna w dachu, otoczone kremowymi firankami, na drewnianym taborecie ustawiała syfon z wodą i szklaneczki z sokiem malinowym. Na miękkich puchowych poduszkach układałyśmy głowy i snułyśmy marzenia.
Podczas tych leniwych chwil wiele się dowiedziałam. Poznałam dziesiątki modlitw, piosenek, rodzinnych opowieści, legend, bajek, planów na obiad, historii o wojnie i kawałów. Byłam ciekawskim dzieckiem, wszystko mnie interesowało i o wszystkim chciałam słuchać. Może dlatego dziś tak wiele pamiętam z tamtych chwil.
Jednym z magicznych słów był wówczas marcepan. „A ja bym zjadła marcepana!” – mówiła Babcia, gdy rozmawiałyśmy o wymarzonym deserze. Nie miałam pojęcia, co to jest ten marcepan. Kojarzył mi się z czymś nieziemsko dobrym, tajemniczym, a przede wszystkim absolutnie, ale to absolutnie niedostępnym.
Wiele lat później, gdy po raz pierwszy odwinęłam papierek z marcepanowego batonika wiedziałam, że Babcia miała rację. Przez bardzo długi czas uwielbiałam marcepanowe figurki, kartofelki, surowe masy i ten sentyment pozostał mi do dziś. I choć nie zajadam się już słodyczami tak, jak dawniej, w lodówce przechowuję zwykle kostkę marcepanu, z której odkrajam kawałeczek, by zjeść go wtedy, gdy mam ochotę na coś słodkiego. Piekłam już marcepany – migdałowe ciasteczka, według przepisu z 1930 roku. Dziś prezentuję marcepanowe bułeczki.

„Z cukru był król, z piernika paź, królewna z maaarcepaaana” 🙂

Nigdy nie byłam w Szwecji. Kiedyś lecąc dokądś samolotem, przeczytałam o szwedzkiej kuchni i zapamiętałam wzmiankę o bułeczkach Semlor, nadziewanych masą marcepanową, które podawane są w lutym. Tradycyjnie przekłada się je bitą śmietaną lub podaje w miseczce z mlekiem. Ja zrobiłam po swojemu, marcepanem wypełniłam bułeczki przed pieczeniem, a śmietanę podałam obok.
Zależało mi na tym, by bułeczki były dosyć cienkie, więc zrobiłam do nich dosyć luźne, maślane ciasto.
Eksperymentowałam z wcześniejszymi przepisami na Bullar i szwedzkie bułeczki kardamonowe.
Ciasto jest bardzo delikatne, napowietrzone i lepkie – w żadym razie nie należy podsypywać go mąką, wystarczy ręce delikatnie zwilżyć oliwą.


Bułeczki z marcepanem, inspirowane pomysłami na Semlor

1 szklanka (200 ml) maślanki
1 jajko
20 g świeżych drożdży
3 łyźki cukru
4-5 kropelek aromatu migdałowego
140 g masła, miękkiego
380 g mąki

Do nadziewania:
180 g masy marcepanowej (bez czekolady)* lub masy z tego przepisu

Do posmarowania:
50 ml tłustej śmietany wymieszanej z łyżką cukru pudru

do podania: bita śmietana

Drożdże wymieszać z cukrem. Kiedy się roztopią powoli dodawać pozostałe składniki, wyrabiając gładkie ciasto – najlepiej mikserem.
Miskę przykryć folią i odstawić do wyrastania na 1 h.
Marcepan pokroić w drobną kostkę.
Z wyrośniętego ciasta odrywać kawałki, spłaszczać je w dłoni, wypełniać marcepanem i sklejać, robiąc kulki.
Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiając m.dz bułkami odstępy 4-5 cm.
Odstawić do wyrastania na 30 minut.
Piekarnik nagrzać do 210 st C.
Wierzch bułeczek posmarować śmietaną wymieszaną z cukrem pudrem. Wstawić do piekarnika i piec ok. 20 minut, do czasu zrumienienia.

W oryginale, bułeczki Semlor podaje się w następujący sposób: wierzch bułeczek należy ściąć, wypełnić je marcepanem i bitą śmietaną, następnie ułożyć na śmietanie odciętą część bułeczki.

Smacznego!

A jeśli posmakują Wam te bułki, polecam również inne bułeczki marcepanowe, posypane migdałami

*Masę marcepanową można kupić w niektórych delikatesach, np. Alma. To masa bez czekolady i dodatków, na opakowaniu najczęściej jest napisane, że nadaje się do pieczenia i gotowania. Kosztuje ok. 6 PLN za 200 g.

18 komentarzy
Poprzedni
rp_szarlotkaIMG_4259.jpg
Następny
rp_omlet-cesarski20090711_0006.jpg