Pesto pistacjowe.


Przez cały rok czekam na piwonie.
A kiedy już są, nim zdążą przekwitnąć jedne, kupuję kolejne i kolejne.
Kiedyś próbowałam hodować w ogródku te kapryśne kwiaty, które nie lubią zmian i przesadzania.
Dziś są, tak krótko, tylko w czerwcu. Zawsze będę je kojarzyć z suszonymi płatkami, które moja Ciocia trzymała na płasko rozłożonych gazetach, by tuż przed Bożym Ciałem zanieść je do kościoła.
Ulice i świat pachniały wtedy suszonym kwieciem, które wierzące działkowiczki od stycznia przygotowywały rozkładając na kaloryferach i regałach kwiaty z imienin, a potem ogródków. Lubiłam zatapiać twarz w torebce z kolorowymi płatkami. Naturalne pot pourri, bez polepszaczy i sztucznych aromatów.
Czerwiec to najpiękniejszy miesiąc roku.
I nie chce mi się dziś gotować. Więc robię szybkie pesto z pistacji i rukoli. Lubię je z razowym makaronem albo kromką ciabatty czy innego chleba. Lubię bruschettę z pesto – tostuję kromki pieczywa, smaruję pesto, kładę listek świeżej rukoli i polewam odrobiną oliwy. Niczego więcej dziś nie potrzebuję.

Pesto z pistacjami i rukolą
Pistachio and rocket pesto

75 g pistacji bez skorupek
100 g rukoli
80-100 ml oliwy z oliwek
40 g tartego parmezanu
szczypta gałki muszkatołowej
sól i pieprz do smaku
1-2 łyżki świeżego soku z cytryny (do smaku)

Piekarnik nagrzać do 160 st C.
Pistacje wsypać do foremki, wstawić do piekarnika i piec 10 minut.
Ostudzić i zmiksować z rukolą i parmezanem, powoli wlewając oliwę. Doprawić solą, pieprzem, gałką i cytryną.
Smacznego!

19 komentarzy
Poprzedni
rp_assambruleeIMG_7455.jpg
Następny
rp_tort_MG_8048.gif