Crème brûlée


Jednym z moich ulubionych filmów jest Amelia. Widziałam go dziesiątki razy i wygląda na to, że wciąż nie mam dość. Cukierkowe chmury w kształcie zająców, przerysowane kolory Montmartre’u i dziecięca naiwność głównej bohaterki, która wiedziała, że małe rzeczy czynią świat lepszym.
Kto widział ten film, ten zapewne pamięta, że jedną z ulubionych czynności Amelii, było przebijanie się przez cukrową skorupkę do Crème brûlée.
Ten deser należy do moich ulubionych. Mimo że lubię piec i przygotowywać desery, nigdy nie zdarza mi się jeść je bez umiaru. Zwykle po kawałku ciasta jestem zadowolona i nie potrzeba mi więcej.
Wyjątek stanowią desery z czekoladą, zwłaszcza mój deser nr 1: Czekoladowy fondant, czyli ciepłe ciastko z płynącą czekoladą i dzisiejszy deser, Crème brûlée.
Na blogu prezentowałam jego różne wersje, ale tą, którą wciąż powtarzam i o której zawsze pamiętam, jest klasyczny waniliowy krem wg przepisu Małgosimi. Dla mnie w tym przepisie wszystkiego jest dokładnie tyle, ile potrzeba, a smak deseru jest idealny. Próbowałam wielu przepisów na klasyczny Crème brûlée, ale ten, jest moim zdaniem najlepszy.
Podaję go dokładnie tak, jak autorka, ponieważ uważam, że jej uwagi są tu cenne i sprawiają, że każdy, ale to każdy kto lubi Crème brûlée będzie usatysfakcjonowany.
Dla mnie ważna jest cukrowa skorupka na kremie, nigdy nie karmelizowałam jej pod grillem czy w piekarniku. Używam do tego celu palnika. Krem piekę w niskich, ceramicznych foremkach, które można bez problemu kupić np. w sklepie Duka.
Polecam wszystkim miłośnikom Crème brûlée – jeśli spróbujecie go zrobić sami, zapewniam, że ten z restauracji nie będzie smakował równie dobrze.

Crème brûlée
Źródło: przepis Małgosimi

„na 4 porcje (porcja= foremka do creme brulee, płytka, ok 15 cm średnicy)

500 ml śmietany 36% gęstej (to jest 2,5 opakowania piątnicy 36% – po rozgrzaniu obliczane!)
1/3 szklanki cukru białego (ostatnie sypnięcie stopniowo, do smaku!)
nasionka wydłubane z 2 lasek wanilii (bożebroń esencja, cukier wanilinowy etc. może jednak być cukier z prawdziwą wanilią i o taką ilość zmniejszyć proporcję zwykłego cukru)
6 dużych żółtek

ok. 0,25 szklanki cukru do karmelizowania (proszę wierzyć krembrulowemu maniakowi – że równie dobrze może to być biały drobny cukier do wypieków, biały kryształ, brązowy demerara i.in. Najważniejszą sprawą jest moim skromnym zdaniem palnik, zresztą wtedy można sobie dowoli eksperymentować z ulubionym cukrem. Ja stawiam na zwykły biały.

Rozgrzej piekarnik do 100 st. bez termoobiegu
W garnuszku (wybierz taki w ktorym nie przypala się za szybko!!) zagotuj POWOLI śmietanę, cukier i wanilię. Kiedy chwilę pobulgocze, odstaw na bok, aby lekko ostygła. Ubij żółtka lekko, aż będą dobrze wymieszane, ale nie białe, niepuszyste i nienapowietrzone!!!! Wlej chochlę śmietanki (lekko ostudzonej, wymieszaj), wlej kolejną chochle, wymieszaj (nie napowietrzaj!!). Wlej resztę śmietany. Uderz mocno naczyniem w którym jets cala mieszanina o blat, zeby pozbyc sie wszelkich zbytecznych bąbli! Creme brulee ma byc gladki, bez bąbli, niewyrośnięty. Jak tafla wody błyszczący! Znaczy się, pod skorupką cukru tego i tak nie widać, ale kremobrulowy maniak zawsze pozna, czy dany krem był robiony przez innego maniaka, czy przez kogos, kto otworzył pierwszy lepszy przepis 😉
Przelej przez sitko do miski, a potem nalej sprawiedliwie do 4 naczynek. Jesli nie macie takich płytkich o duzej srednicy, to stanowczo polecam jakies płytkie miseczki (takie ze 2 cm) a nie ramekiny!!!! Im płytsze tym lepiej sie pieką i wiecej potem skarmelizowanej skorupki.
Piecz w 100 st ok 50 minut. Krem nie bedzie bardzo sztywny, wręcz na srodku LEKKO dygoczący, jak galaretka ale w lodówce się ustabilizuje.
Następnie wyjmujemy krem, studzimy i kiedy bedzie zimny przykrywamy folią spozywcza i chowamy do lodwóki na co najmniej 4 godziny. Przed podaniem kladziemy na kazdym kremie recznik papierowy, zeby usunac ewentualne krople wody! Potem tu już tylko posypac cukrem i skarmelizowac palnikiem. Bez palnika przez 2 lata co jakis czas probowalam i efekt nie jest nawet porównywalny.

Acha, trzeba uważać, żeby warstwa cukru nie była za gruba, bo nie ma nic gorszego niż szukanie wiertarki pod stołem w celu wydłubania przerębla w zbyt grubej, mało kruchej warstwie karmelu.
Czynność można, ale nie trzeba, powtórzyć. Zabawa z palnikiem jest wspaniała, więc empiryczne doskonalenie warsztatu jest wskazane.”

28 komentarzy
Poprzedni
rp_IMG_6758.jpg
Następny
rp_IMG_7063.gif