W poszukiwaniu wizerunku idealnego


Niechętnie piszę o rzeczach, które mi się nie podobają. Zwłaszcza, jeśli z pojawieniem się ich na rynku wiążę duże nadzieje.
Lubię książki kucharskie, mam ich naprawdę dużo, więc coraz więcej od nich wymagam. Polski rynek wydawnictw kulinarnych na fali mody na gotowanie, powoli zapełnia się nowymi tytułami. Miło jest mieć możliwość kupienia przetłumaczonych na polski, książek tuzów kulinarnych: Gordona Ramsaya czy Jamiego Olivera, ponieważ ich nazwisko na okładce gwarantuje ciekawą treść i sprawdzone przepisy. Oni bowiem wiedzą, że nie można podpisać się pod wszystkim.

W marcowym numerze pisma Sukces zapowiedziano metamorfozę polskiego kucharza, Roberta Sowy – dietetyk przygotuje dla niego dietę, jego twarz będzie poddawana ‚liftingowi bez skalpela’, włosami zajmie się fryzjer, a o nowy uśmiech zadba dentystka. Tak więc wszyscy chętni, w kolejnym numerze pisma będą mieli okazję podziwiać przemianę Roberta Sowy w młodego boga.

Robert Sowa, w książce sam siebie nazywający ‚osobowością medialną’, popełnił dzieło, w którym prym przewodzą sponsorzy: między innymi sera, przypraw, grilla.
Tak więc w każdym przepisie dostajemy informację, jakiej marki pieprzu użyć i jakiego gotowego sosu. W sekcji poświęconej grillowaniu, zobaczymy zdjęcia urządzenia nad każdym przepisem. To, na co zwróciłam uwagę w pierwszej chwili to brak spójności w zdjęciach, które są od Sasa do Lasa – nic dziwnego, wygląda na to, że zostały zebrane z dotychczasowych sesji pana Roberta, jego dań i rodziny wykonywanych przez różnych fotografów i w różnym czasie. Okraszono je katalogowymi zdjęciami produktów przesłanymi przez sponsorów, książkę zafoliowano i fru do księgarni.

Oglądając „W poszukiwaniu smaku doskonałego”, miałam wrażenie, że ktoś zadzwonił do kucharza i powiedział: Hej, Robert, a może by tak zebrać parę przepisów, skrzyknąć kilku sponsorów i wydać książkę?
Niestety pozowanie na Gordona Ramsaya w tym wypadku kończy się porażką.
I o ile jestem skłonna zapłacić za książkę Ramsaya 60 PLN, tak wydanie identycznej sumy na dzieło, w którym mogę pooglądać sponsorów i przejrzeć średnie przepisy, jest dla mnie stratą pieniędzy.
Podobnie kiedyś było z Pascalem i jego książką z bulionami Knorra w każdym przepisie.
Ja rozumiem, że wydanie książki jest drogie, że hurtownia narzuca prowizję i księgarnie też chcą zarobić, a autorowi na końcu niewiele zostaje, ale przykro się robi, kiedy na to się patrzy. Może lepiej by było napisać mniej, ale od początku i przyłożyć się do tego, zamiast wrzucać artykuły opublikowane wcześniej w jakichś gazetach, bo i takie możemy znaleźć w książce. Tu naprawdę nie liczy się ilość, a jakość.
Nie wątpię, że Robert Sowa ma wiedzę i doświadczenie, zna ciekawe przepisy i umie nieźle ugotować, ale niestety odnoszę wrażenie, że zgubiła go popularność, którą się zachłysnął.
Zamiast świadomej autokreacji brnie w ślepy zaułek, chwytając się po drodze wszystkiego, nawet wybielania zębów na stronach kolorowego miesięcznika. Szkoda.

W poszukiwaniu smaku doskonałego
Robert Sowa
Wydawnictwo:G+J, Marzec 2009
Cena: 59,90 PLN

20 komentarzy
Poprzedni
rp_MG_0812.jpg
Następny
rp_tartazgrzybami1.jpg