Co niedziela ładnie się ubieram ;)



Zakładam nową bluzkę, plisowaną spódnicę, lakierki i pierścionek.
Idę do babci na obiad z rosołem albo pieczonym kurczakiem z jabłkami. Przyjdą kuzynki i będziemy bawić się na podwórku. Będziemy nosić małe kotki, pierwsze w tym roku. Skakać na skakance albo bawić się w chowanego.
Dzień będzie mijał szybko, a kiedy przyjdzie pora podwieczorku, babcia zawoła nas wszystkich na galaretkę z rabarbaru z obowiązkową bitą śmietaną. (Ja nie lubię bitej śmietany, więc dla mnie będzie bez niej).
Czy współczesne dzieci mają takie niedziele?
Nie wiem.
Wiem tylko, że ja ciągle lubię niedzielne desery w starym stylu. I moja córka też.
Czasami, kiedy przychodzą goście, zamieniam prosty rabarbarowy kompot w deser. Układam na nim panna cottę, podaję kawę i włączam cichą muzykę.
Lubię te chwile, mogłyby trwać wiecznie.

Panna cotta na rabarbarowym kompocie

Panna cotta:

300 ml śmietany 30 lub 36%
1 laska wanilii, przekrojona na pół
2-3 łyżki cukru – do smaku
3 łyżeczki agar agar lub 1 płaska łyżka żelatyny

Śmietanę wlewamy do garnuszka, wyskrobujemy ziarenka z laski wanilii i wkładamy do śmietany. Słodzimy. Lekko podgrzewamy.
Agar agar lub żelatynę rozpuszczamy w ciepłej wodzie i wlewamy do ciepłej śmietany.
Dokładnie mieszamy.
Przelewamy do małych pojemniczków, wstawiamy do lodówki na minimum 4 godziny, a najlepiej na całą noc.

Kompot z rabarbaru:
4-5 łodyg rabarbaru
3-4 łyżki cukru (do smaku)
1 szklanka wody
1 łyżka octu balsamicznego (opcjonalnie)

Rabarbar obieramy, kroimy na 2 cm kawałki, wkładamy do garnka, wsypujemy cukier i gotujemy do miękkości.
Ja przygotowuję rabarbar dzień wcześniej – obieram go, kroję, zasypuję cukrem i zostawiam. Dzięki temu staje się miękki i na drugi dzień gotuję go zaledwie 2-3 minuty.
Doprawiamy octem balsamicznym. Studzimy. Wstawiamy do lodówki.

Zimny kompot wlewamy do głębokich talerzy na wysokość 1-2 cm.
Na środku talerza układamy panna cottę, wyjętą z pojemniczka. (Dla ułatwienia, należy pojemniczek z panna cottą umieścić na kilka minut w ciepłej wodzie).

Moją panna cottę podałam z odrobiną świeżego owocu marakui i mango.

Smacznego!

15 komentarzy
Poprzedni
rp_rabarbar.jpg
Następny
rp_brownie_MG_1829.jpg