Chleb. Oliwa. Ocet.


Bardzo lubię we włoskich restauracjach zwyczaj spożywania przed pierwszym daniem pieczywa z oliwą i octem balsamicznym.
Dla mnie sposób podania i jakość chleba jest wówczas równie ważna co jedzenie, które zostanie po nim podane, ponieważ przekonałam się wielokrotnie, że byle jakie pieczywo zwiastuje zazwyczaj średnie jedzenie.
Są restauracje, w których można dostać niezbyt smaczne grissini prosto z torebki albo kawałki zeschniętej bułki podgrzanej w mikrofalówce w towarzystwie kwaśnego octu i wątpliwej jakości oliwy, ale są również takie, które podają prawdziwe smakołyki: chrupiące bułeczki z oliwkami, ciepłe ciabatty, chleb rozmarynowy i wiele innych.
Bardzo lubię częstować swoich gości chlebem i oliwą. Lubię oliwy aromatyzowane ziołami, np. rozmarynem czy oliwę truflową. Oliwa i ocet muszą być dobrej jakości. Wolę zjeść mniej, a lepiej.
O moim ulubionym occie pisałam więcej tutaj, więc nie będę się powtarzać i zaproponuję dziś idealne pieczywo do podania z oliwą i kapką octu balsamicznego. Chleb pszenno-orkiszowy z oliwkami.
Jeśli coś nam zostanie, można pokroić w kromki, stostować i podać w formie grzanek z mozzarellą lub bruschettyz pomidorami.

Przepis na chleb umieściłam w Pracowni Wypieków. Zapraszam 🙂

13 komentarzy
Poprzedni
rp_crumble2.jpg
Następny
rp_babeczkimigdalowe.jpg