Tarta Roberta i dom we Francji

Czy zastanawiacie się czasem nad tym, jak to jest siedzieć w pracy przed komputerem, dopijać resztki zimnej kawy, zerkać przez okno i postanawiać zmienić swoje życie? Zmienić je zdecydowanie, wyprowadzić się daleko i zacząć wszystko od nowa?
Lubię czytać książki o ludziach, którzy w obliczu zmian, jakie dokonały się w nich samych, czy też okoliczności, które ich spotkały, postanawiają nagle spakować walizki i przenieść się gdzieś po to, by zmienić wszystko.
Może czasem to ucieczka przed życiem, która nie zmieni wiele, dopóki nie zmienią niczego w sobie, a może jest tak, że pakując walizki, pozbywając się rzeczy, które ustawione na kuchennych szafkach obrosły kurzem i czekały na wyrzucenie, otwieramy kolejne drzwi, żeby poznać życie od innej strony?

Takie zmiany wymagają dużej odwagi, są skokiem do nieznanej wody. Tak zrobiła Frances Mayes i tak zrobił Orlando Murrin. Wydawać by się mogło, że wiódł ciekawe życie jako autor książek kucharskich i jednocześnie redaktor magazynu BBC Good Food. A jednak pewnego dnia poczuł, że nie chce już dłużej chodzić do biura i postanowił spróbować żyć z dala od Londynu i miejskich ścieżek. W tym celu, wraz ze swoim przyjacielem kupuje stare gospodarstwo w południowo-zachodniej części Francji z zamiarem otwarcia hotelu i restauracji.

Książka A Table in the Tarn jest zapisem zarówno przemiany tego gospodarstwa, jak i samych panów. Odsłania kulisy ciężkiej pracy i udowadnia, że w życiu można dokonać wszystkiego, czego się zapragnie. Oprócz tego, a właściwie przede wszystkim, bo to był główny powód, dla którego kupiłam książkę – odkrywa przed nami fantastyczne przepisy kulinarne na dania, które podają w Le Manoir de Raynaudes.
Przy okazji dowiadujemy się, że dzień pracy właściciela (i kucharza w jednej osobie) trwa 18 godzin dziennie przez siedem dni w tygodniu. Autor uchyla rąbka tajemnicy i pokazuje, jak to jest spełniać swoje marzenia i prowadzić hotel w nowo oswojonym miejscu. Bo któż z nas choć raz nie marzył o tym, by zostawić wszystko, kupić stare gospodarstwo we Włoszech czy Francji i otworzyć tam przytulny hotel z dobrym, domowym jedzeniem?

Na dzisiejszy obiad wybrałam z książki przepis na tartę z serem roquefort i szczypiorkiem. Z powodu braku mascarpone przygotowałam ją z ricottą, a podałam z roszponką w sosie vinegret. Polecam 🙂

Tarta z serem roquefort i szczypiorkiem
Robert’s Roquefort and chive tart

150 g mąki pszennej (3 łyżki mąki można zastąpić semoliną lub mąką kukurydzianą, dla bardziej chrupiącego spodu)
sól, pieprz, szczypta cayenne
85 g masła

Nadzienie:
garść szcypiorku i pietruszki, posiekanych
200 g mascarpone (zastąpiłam ricottą)
100 g sera Roquefort
1 łyżka miękkiego masła
3 jajka
300 ml tłustej śmietany (użyłam 22%)

Forma do tarty o średnicy 23 cm i głębokości 3-5 cm

Piekarnik nagrzać do 190 st C.

Przygotować spód:
Wymieszać suche składniki, następnie dodawać miękkie masło i tyle wody (2-3 łyżki), by zagnieść gładkie ciasto, które następnie uformować w kulę. Jeśli masz czas – schłodź ciasto w lodówce przez godzinę.

Nadzienie:
Zioła i ser oraz masło zmiksować w blenderze. Dodać jajka, następnie śmietanę i przyprawy: szczypta cayenne, pieprz, nie dodawać soli.
Następnie rozwałkować ciasto i wylepić nim formę do tarty. Przykryć papierem do pieczenia, wsypać suchą fasolę* i zapiekać 20 minut.
Wyjąć z piekarnika i wlać nadzienie.
Wstawić z powrotem i dopiekać kolejne 25-30 minut.
Podawać w temperaturze pokojowej. Idealnie smakuje z sałatą.

Smacznego!

*Jeśli nie mamy fasoli, należy ciasto ponakłuwać i podpiekać jak w przepisie. Fasola zapobiega podnoszeniu się ciasta podczas pieczenia.

A Table in the Tarn
Orlando Murrin
wyd. Harper Collins

Książka do kupienia m.in. w American Bookstore (ok. 80 PLN) lub na Amazonie (12,99 Ł).

21 komentarzy
Poprzedni
rp_pancakes.jpg
Następny
rp_ziemniaczane2.jpg