Tajlandia. Bazar w Chiang Mai.


W podróżach zawsze szukam lokalnych bazarów, które są jak lustra mieszkańców. Lustra, w których ukazują się ich smaki i przyzwyczajenia.
W Chiang Mai znaleźliśmy kierowcę, który swoim Tuk Tukiem obwiózł nas po swoim mieście – zakurzonym, głośnym i gorącym o tej porze roku. Wielu mieszkańców Chiang Mai, chroniąc się przed kurzem, nosi na twarzach specjalne maski, dostępne w każdym sklepie czy aptece.
Kiedy udało nam się uniknąć sklepów dla turystów sprzedających parasolki czy ceramiczne figurki, udaliśmy się na bazar.
Tajski bazar pachnie przede wszystkim suszonymi rybami, których jest tu bez liku. Zupełnie tak, jakby stanowiły ulubiony przysmak mieszkańców Tajlandii. Obok nich przyprawy – przede wszystkim chilli i różne lokalne mieszanki zawierające żeń szeń, galangal czy trawę cytrynową. Pasty curry w kolorach od jasnożółtego, do czerwonego i ciemnobrązowego. I warzywa, w większości mało znane w Polsce.
Na bazarze w Chiang Mai kupimy wszystko.





W przerwie w zakupach, można zapytać o swoją przyszłość…

Suszone ryby, których na bazarze było najwięcej.

Niezliczone rodzaje chilli, jednego z podstawowych składników tajskiej kuchni:

Świeże ryby i owoce morza:

Coś do żucia, liście betelu:

10 komentarzy
Poprzedni
rp_Bez-nazwy-2.jpg
Następny
rp_1a.jpg