Pochwała prostoty. Zupa porowo-ziemniaczana.

Czy to nie zachwycające, że możemy wrzucić do garnka kilka składników, zamieszać, przykryć i pójść do innych domowych spraw?
Niektóre warzywa idealnie się dopełniają, nie potrzebują dodatkowego towarzystwa, bo same w sobie stanowią pożywne danie.
Tak jest z tą zupą.
Po raz pierwszy odkryłam duszone w maśle pory dawno temu, kiedy w pracy zorganizowano nam konferencję połączoną z kulinarnym spotkaniem, podczas którego gotowaliśmy kilka prostych dań. Był środek zimy, w garnkach dusiły się potrawy, a my udawaliśmy, że dochodzące z kuchni zapachy nie przeszkadzają nam skupić się na prezentacji.
Na hasło: dziękuję Państwu za uwagę, rzuciliśmy się na jedzenie jak głodne wilki. Ja nie mogłam odejść między innymi od garnka z zupą porowo-ziemniaczaną. Właśnie wtedy po raz pierwszy odkryłam nieśmiertelną tezę, że proste jedzenie nie musi być nudne czy niedoprawione. I że od wykwintnej kolacji z miniaturowymi porcjami, mimo wszystko wolę talerz domowej zupy.


Zupa porowo-ziemniaczana
Leek and potato soup

300 g porów (tylko biała część), pokrojone w plasterki
2-3 ziemniaki, obrane i pokrojone w kostkę
4 łyżki masła
1 łyżeczka suszonego tymianku
dowolne swieże zioła: lubię tu szczególnie tymianek, bazylię, odrobinę świeżej mięty czy majeranek
wywar jarzynowy – może być z kostki eko (polecam marki Naturata czy Rapunzel)
1-2 łyżki gestego jogurtu naturalnego lub śmietany (opcjonalnie)

W garnuszku roztapiam masło, dodaję ziemniaki, podsmażam 5 minut, dodaję pory. Duszę tak długo, aż warzywa nieco zmiękną, ok. 10-12 minut.
Dodaję zioła suszone, wywar. Przykrywam garnek, zmniejszam ogień do minimum i gotuję 40-50 minut.
Po ugotowaniu doprawiam solą, pieprzem i świeżymi ziołami.
Wlewam do miseczek, podaję z jogurtem i świeżym chlebem.

Smacznego!

26 komentarzy
Poprzedni
rp_makaronzbaklazanem.jpg
Następny
rp_chlebzydowski1.jpg