Gościnny Post: Suflet czekoladowy i lody bazyliowe

Kiedy po raz pierwszy spotkałam się z Gościnnymi Postami /Guest Posts/na angielskojęzycznych blogach pomyślałam, że to piękna idea. To jak zaproszenie do naszej kuchni kogoś, kto gotuje tak pysznie, że jesteśmy głodni na sam widok tego, co prezentuje na blogu. Patrycja pisze w sposób bliski memu sercu, a jej wrażliwość i dania, które pokazuje zawsze sprawiają, że mam ochotę zostawiać w komentarzach same ochy i achy. To, co Ją wyróżnia spośród innych, to gotowanie zgodne z zasadami Metody Montignac oraz Kuchni Pięciu Przemian, według której i ja kiedyś gotowałam. Stąd wiem, jak trudno w dzisiejszych czasach i o tej porze roku trzymać się wyznaczonego kursu.
Zaprosiłam Ją do White Plate. Zgodziła się 🙂
Oddaję Jej zatem głos i polecam gorąco odwiedziny Trufli
.
Patrycjo, jeszcze raz bardzo dziękuję za przyjęcie mojego zaproszenia!

* * * * *

Zaproszenie Liski do gościnnego u niej gotowania sprawiło mi niewysłowioną radość.
Nie tylko dlatego, że jestem tu stałym, codziennym bywalcem, że jej zdjęcia wprawiają mnie w zdumienie, że podziwiam jej dążenie do doskonalenia swojej pasji.
Ale również dlatego, że lubię aurę, którą tworzy – delikatność, ciepło, które biją z tego bloga.
Za celebrowanie tu zapomnianych już wartości – szacunku dla tradycji, wyrozumiałości dla ludzkich słabości, otwartości na drugiego czlowieka, pokory.
Czy wszystko to można wyczytać jednynie między tymi apetycznymi wierszami?
Hmm, wydaje mi się że można:-)

Lisko, dziękuję Ci raz jeszcze za zaproszenie.
I za zmobilizowanie mnie do napisania o moim sposobie odżywiania / gotowania 🙂

Często jestem pytana, czemu gotuję tak jak gotuję, nie jem cukru, białej, rafinowanej mąki, przetworzonej żywności z długą listą „bonusów” i w dodatku zawracam sobie głowę jakąś kolejnością w dodawaniu do siebie produktów.
Nie lubię prawić kazań, ani przekonywać, że mój punkt widzenia / sposób postępowania jest jedynym słusznym, więc postaram się, by było krótko.
A potem pysznie:)
Moja kuchnia jest jaka jest z kilku powodów. A źrodło tego zaczyna się w moim dzieciństwie – odkąd pamiętam, moja Mama interesowała się akupunkturą, później refleksologią (co w rezultacie stało się jej zawodem). Odkąd pamiętam, otaczały mnie mapy stóp, dłoni, z oznaczonymi meridianami i punktami akupresurowymi, książki o Medycynie Chińskiej oraz Ayurwedzie.
Gdy dorosłam, na poważnie zainteresowałam się również Metodą Montignac.
Dlatego też wiem, że cukier to nie jest „samo zdrowie”.
Nie tylko dlatego, że psuje zęby, powoduje otyłość, czy cukrzycę, ale np. osłabia odporność organizmu na tyle silnie, by powodować „dziury” w systemie immunologicznym, silnie zakwasza i wychładza organizm.
I że można a nawet trzeba bez niego żyć. I nie będzie to życie gorzkie i ubogie.
Dlatego też wiem, że polerowana, wybielona mąka ma się tak do pełnej, z ekologicznych gospodarstw, jak plastik do szlachetnego drewna.
I nie daję sobie wmówić, że cukier, sól, skrobia i inne „bonusy” włożone przez producenta do puszki groszku / kukurydzy / fasoli są mi niezbędne.
Wybieram te nie „polepszane”. Gdy chcę dosolę, gdy potrzebuję, posłodzę…
Patrzę na otaczającą mnie naturę i widzę harmonię we wszystkim, co stworzyła. Wszystko ma swój cykl i rytm. Wiosna przemienia się w lato, dzień w noc.
Pięć Przemian to zasada odzwierciedlająca tę harmonię. Smaki następują po sobie i wzajemnie się uzupełniają.
Dlatego dla mnie łączenie pokarmów, to nie wrzucanie ich jak do śmietnika w przypadkowej kolejności.
Jestem konsekwenta w tym co robię, obalając mit, że zdrowe, wartościowe jedzenie jest nijakie, niesmaczne, szare.
Tymczasem, jeśli tylko zechcemy jest …
Wyrafinowane.
Delikatne.
Pikantne.
Zmysłowe.
Piękne.

Przepyszny suflet czekoladowy bez mąki oraz lody bazyliowe jadłam kiedyś w restauracji Poezja w Warszawie.
Poniższy przepis to moja wariacja na temat tego deseru.
Przepis na suflet powstał z analizy różnych przepisów, aż doszłam do tego, który mi odpowiada.
Lody bazyliowe to mocno modyfikowany przepis na lody kokosowe z „Vatch’s thai kitchen” Vatch’a Bhumichitr’a.

Może to zabrzmi dziwnie (jak na deser, który powinien być spożywany jedynie na ciepło), ale ten suflet, nawet zimny, jest pyszny.
Lody bazyliowe natomiast jedzą się same. Może wydawać się, że bazylia i lody to dziwne połączenie, ale z czekoladą smakują po prostu nieziemsko.
Smacznego!
Oba przepisy zgodne z KPP oraz MM.

Suflet czekoladowy

75g najlepszej jakości czekolady, o zawartości 70 – 75% ziarna kakaowego (używam Lindt 70%, ew. Menier Patissier 74%)
40ml śmietanki tortowej lub kremówki (wg. uznania)
1 żółtko
3 białka
40g fruktozy
15g kakao w proszku
1-2 szczypty chili lub cayenne (wszystko zależy o jakiej mocy chili użyjemy)
1 szczypta soli
½ łyżeczki soku z cytryny

3-4 ramekiny (w zależności od wielkości jajek – białek, oraz rodzaju czekolady) wysmarować masłem i oprószyć fruktozą, odstawić.
Czekoladę rozpuścić na parze.
Wlewać śmietanę cienką, jednostajną strużką (ciągle mieszając trzepaczką balonową), do momentu, gdy połączy się z czekoladą.
Wciąż mieszając, dodać fruktozę, dokładnie wymieszać.
Zdjąć z ognia i natychmiast wtrzepać żółtko.
Mieszać do uzyskania jedwabistej konsystencji.
Oprószyć chili i dokładnie wymieszać.
Oprószyć szczyptą soli i ponownie wymieszać.
Dodać sok cytrynowy, wymieszać.
Przesiać kakao i dokładnie wymieszać.
Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę.
Do masy czekoladowej dodać połowę piany i dokładnie, acz delikatnie wymieszać (łyżką lub jeszcze lepiej silikonową szpatułką).
Gdy mieszana masa stanie się jednolita, dodać resztę piany i dokładnie, delikatnie wymieszać.
Ramekiny napełniać masą do brzegów.
Piec ok. 20 minut w 180 st.C
Podawać natychmiast.

Lody bazyliowe

300ml mleka pełnotłustego
150ml śmietanki tortowej lub kremówki (wg. uznania)
70g fruktozy
2 szczypty imbiru
1 szczypta soli
sok z 1/4 limonki
2 garście (20g) umytych i osuszonych liści bazylii
2 jajka

Jajka roztrzepać w misce, odstawić.

W stalowym rondlu o grubym dnie, wymieszać mleko z fruktozą oraz śmietanką.
Postawić na średnim ogniu, dodać imbir, wymieszać.
Po chwili dodać sól, wymieszać.
Wlać sok z limonki, ponownie wymieszać.
Dodać liście bazylii, całość zmiksować.
Mleko doprowadzić do wrzenia i natychmiast zdjąć z ognia.
Lekko przestudzić. Gdy letnie, stopniowo wlewać do miski z jajkami, jednocześnie mieszając trzepaczką balonową.
Całość ostudzić i przelać do plastikowego pojemnika na żywność, włożyć do zamrażarki na kilka godzin lub najlepiej na noc.
Po tym czasie, wyjąć z pojemnika, posiekać nożem i zmielić blenderem na gładką masę.
Ponownie przełożyć do pojemnika i mrozić kilka godzin, aż masa stężeje.
Aby osiągnąć bardziej kremową konsystencję należy lody ponownie posiekać, zmiksować i jeszcze raz zamrozić.

Smacznego!

22 komentarze
Poprzedni
Następny