Włoskie pączki Paoletty

Inspiracje do smacznego gotowania można czerpać z wielu miejsc, wrażeń, doznań.
Często zapadają nam w pamięć smaki, zapachy, a czasem jest to jakaś przyprawa powąchana na targu w dalekim kraju.
Jednak nic na mnie nie działa tak bardzo jak piękne zdjęcia jedzenia. Potrafię kupić książkę kucharską tylko dla zdjęć. Albo magazyn kulinarny w zupełnie mi nieznanym języku.
Od kiedy otworzył się świat i powstał internet, możemy nawiązywać wirtualne przyjaźnie, poznawać potrawy i smaki innych ludzi, których podobne do naszego spojrzenie na jedzenie sprawia, że czujemy z nimi bratnią więź.
Zamieszczono już chyba wszelkie możliwe przepisy, jednak zdjęcia wciąż nas mogą zaskakiwać, pobudzać nasze emocje i miłość do jedzenia, a przede wszystkim do tego, by spróbować ugotować coś samemu.
Nie ma nic przyjemniejszego od dzielenia się przepisami, rozmawiania na ich temat i ulepszania receptur, które choć czasem sprawdzone, ulegają modyfikacjom na lepsze.
Anice e cannella należy do moich ulubionych blogów, gdzie zawsze znajdę coś dla siebie. Tak było z pączkami, które zobaczyłam pewnego dnia i które zapadły mi w pamięć od pierwszego wejrzenia. Tak, to była miłość 🙂

Smakują trochę jak nasze pączki, ale są wilgotne w środku zapewne dzięki ziemniakom. Bardzo miękkie, puszyste i pyszne.
Zwykle zjadam jednego, no może dwa. Tych zjadłam pewnie z sześć…

Przepis zaczerpnęłam z bloga Anice e Cannella. Jest to moje luźne tłumaczenie przepisu Paoletty.
Grazie mille, Paoletta 🙂

Włoskie pączki
Deleciously Graffe
16 sztuk

Składniki:
500 g mąki
230 g ugotowanych ziemniaków
200 g mleka
100 g żółtek (użyłam 2 szt)
50 g cukru pudru
50 g masła
12 g świeżych drożdży (lub 4 g drożdży suszonych instant)
tarta skórka z cytrusów lub wanilia
1 szczypta soli (użyłam 1 łyżeczki – Liska)

Do posypania:
cukier puder wymieszany z cynamonem

Przygotowanie:
W mikserze zagnieść mąkę, ziemniaki uprzednio rozgniecione tłuczkiem lub przeciśnięte przez praskę), drożdże, cukier, żółtka, masło.
Wyrobić gładkie ciasto, zawinąć w folię i dać mu odpocząć przez 30 minut. (ja pozwoliłam ciastu rosnąć przez 1 godz. Liska)

Ciasto podzielić na porcje o wadze 65 g.
Z każdej z nich formować obwarzanek – ja robiłam kulkę, w środku dziurkę i w ten sposób formowałam.
Ułożyć na papierze do pieczenia i zostawić do wyrastania na ok. godzinę, do czasu podwojenia objętości.

W garnku rozgrzać olej arachidowy (do kupienia np w Auchan, ale sądzę, że można go zastąpić dowolnym olejem do smażenia) do temp. 170 st C.
Wrzucać pączki i smażyć z obu stron do czasu zrumienienia.
Kiedy są jeszcze ciepłe, obtaczać w cukrze pudrze.
Podawać ciepłe. Należy je zjeść w dniu przygotowania, wtedy są najlepsze 🙂

Smacznego!

28 komentarzy
Poprzedni
Następny