Śniegowe gwiazdki i grzaniec

Śnieg! Śnieg! Śnieg!
A kiedy mróz oszroni samochody, drogi, trawę i noc, założę ciepłe rękawiczki i pójdę świętować nadejście prawdziwej Zimy, bo wszystkie nadzieje i plany otwierają się przed nami jak las. Spacer z kimś bliskim, gdzie bliskość wyznaczana jest wspólnym rytmem serc albo wspólnym słowem, tańcem dusz, nicią porozumienia, która wpleciona w mróz wędruje z kolejnym dniem.
To, co wczoraj niedopowiedziane, jutro obudzi się z nową siłą i wstanie rano nowym brzaskiem. By snuć się za nami jak zmarznięty pies, co kiedyś zaznał prawdziwego domu. A my, stopa za stopą, ramię w ramię podążymy przez las, przez życie, raz gorące, innym razem zimne. Zawsze żywe. Nasze. Jedyne prawdziwe.
Zima, taka czysta i pierwsza, namalowała na szybach obrazy.
Dziś spacerowałam z córką i na rękawiczkach łowiłyśmy gwiazdki. Dla niej pierwsze. Dla mnie właściwie też – co roku dziwię się na nowo, jak bogaty jest świat płatków śniegu. Moje ulubione to te. A Twoje? 🙂

Wino grzane, czyli Grzaniec

Butelka wytrawnego wina (użyłam Grand Vin de Bordeaux)
przyprawy: goździki, cynamon, imbir w proszku, pieprz czarny, gałka, kardamon, wanilia, gwiazdki anyżu
2 czubate łyżki cukru trzcinowego (lepiej mniej i później dosładzać do smaku)
skórka pomarańczowa

Wszystko do garnka i lekko podgotować pod przykryciem – ważne, żeby nie zagotować. Wino musi mieć żywoczerwony kolor. Jeśli zbrązowieje to znak, że było gotowane zbyt długo. Wtedy smakuje jak marmolada 😉
Dobrze przygotowane wino to takie, które smakuje owocowo, w którym można wyczuć wszystkie przyprawy.

Smacznego!

12 komentarzy
Poprzedni
Następny