Tort bezowy z kremem kawowym i daktylami


Przyznam z ręką na sercu, że to pierwszy tort bezowy w moim życiu, który udał się tak, jak trzeba. Chrupiący z zewnątrz, a w środku ciągnący.
Próbowałam wiele razy i kiedy ktoś pytał mnie, jakich ciast nie umiem piec, odpowiadałam, że bezowych. Myślałam, że bezy mnie nie lubią.
Ale ja lubię bezy. I to bardzo. Uwielbiam letnią pavlovą z bitą śmietaną i truskawkami. Bezowe torty z kawą, czekoladą, suszonymi owocami. Bezowe torty z kokosem i te z owocami egzotycznymi.
Najbardziej jednak lubię TEN tort. Nazywany pavlovą lub dacquoise (nawet nie potrafie tego wymówić!)

Po raz pierwszy jadłam podobny wieki temu w jednej z warszawskich restauracji. Później próbowałam go odtworzyć korzystając z różnych przepisów, zawsze jednak coś mi nie pasowało – a to za niska beza, a to niedobre nadzienie, a to to, a to tamto.
Wymyśliłam go więc sama. Korzystałam z różnych przepisów. Metodą prób i błędów wypracowałam swój własny, który udał się tak, jak trzeba. Jestem z niego tak dumna, że jestem skłonna zrezygnować z jakiegoś świątecznego ciasta, by podać to. Jest eleganckie, pyszne, no i się udaje.

Tort bezowy z kremem kawowym i daktylami
Dacquoise with walnuts, coffee cream and dates

Beza:

5 białekw temp. pokojowej (to b. ważne)
szczypta soli
220 g cukru miałkiego (użyłam drobnego cukru do pieczenia)
1 łyżka kakao
1 łyżeczka octu jablkowego lub winnego
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej lub skrobi kukurydzianej
50 g daktyli, drobno posiekanych
50 g orzechów włoskich, drobno posiekanych
50 g śliwek suszonych kalifornijskich (jeśli używamy polskich śliwek, należy je wcześniej namoczyć w ciepłej wodzie lub rumie, by zmiękły)

Krem:

150 g masła
100 g cukru pudru
2-3 łyżki dowolnego alkoholu (amaretto, rumu lub spirytusu)
1 czubata łyżka kawy rozpuszczalnej rozpuszczona w 2 łyżkach wrzącej wody lub 3 łyżki bardzo mocnego espresso

Do przybrania: wyspestkowane daktyle, pokrojone orzechy i śliwki, cukier puder

Białka ubijamy z solą na sztywną pianę i powoli, stopniowo wsypujemy cukier, następnie mąkę, kakao i ocet. Na końcu wsypujemy bakalie i mieszamy delikatnie, ale dokładnie, by równo je rozprowadzić.
Na papierze do pieczenia odrysowujemy okręgi (moje miały po ok. 23 cm średnicy). Szpatułką lub szprycą cukierniczą przelewamy masę bezową na papier.

Piekarnik nagrzewamy do 180 st C. Wstawiamy bezę, pieczemy 5 minut, następnie zmniejszamy temp. do 140 st C i pieczemy kolejne 40 minut. Beza ma być chrupka i delikatnie popękać. Czas pieczenia może się różnić w zależności od piekarnika, nie wolno dopuścić do tego, by zaczęła się rumienić za bardzo.

Po upieczeniu pozwalamy bezom dokładnie wystygnąć.

Krem:

Masło kroimy na kawałki i ucieramy z cukrem do białości. Następnie wciąż miksując, dodajemy kawę i rum.
Pierwszy krążek bezowy kładziemy na talerzu odwrotnie niż sie piekł (czyli do góry nogami) i ręką delikatnie go przypłaszczamy. Kładziemy masę, przykrywamy ją drugim krążkiem, tym razem tak, jak się piekł. Delikatnie dociskamy. Posypujemy cukrem pudrem, dekorujemy bakaliami.

Smacznego!

35 komentarzy
Poprzedni
Następny