Panna cotta z zieloną herbatą matcha i okruszkami cytryny

Nadeszły nowe dni. Trochę bardziej szare, może nieco bardziej senne. Pełne rozmyślań smutnych i wesołych.
Dni, w których potrzebujemy przytulenia i utulenia. Bratniej duszy, kogoś, kto jest bez względu na wszystko.
Kuchnia lśni nieużywana, bo ci, co gotują, śpią snem jesiennym pod puszystym kocem, a w ich twarzach odbijają się iskry z kominka.
Brakuje tylko Baby Jagi, która siedząc na parapecie podrapie się długim szponem po głowie otulonej starą chustką w kratę. Baby Jagi, co pod paltem chowa stare pierniki do wabienia Jasia i Małgosi.

A kiedy już się przebudzą ci, którym wstać się wcale nie chciało, i szurając filcowymi kapciami, udadzą się do lodówki, znajdą to coś. Moje odkrycie, gdzie herbata nadaje magiczny, nieco orzechowy wyraz, a drobinki skórki cytrynowej wzmagają apetyt. Spróbujcie. To nie jest trudne.

Zielona Panna Cotta
z herbatą matcha i okruszkami cytryny

3 listki żelatyny (do kupienia np. tutaj)
1 szklanka (używam o poj. 200 ml) mleka
1 szkl śmietany 36%
2 łyżki miodu akacjowego lub rzepakowego (koniecznie jasny i delikatny)
1 łyżka zielonej herbaty w pudrze matcha (do nabycia w sklepach z herbatą na wagę)
1 łyżka cukru pudru
2 łyżeczki skórki z cytryny

Listki żelatyny zalewamy zimną wodą i zostawiamy w niej na 5 minut.
Mleko mieszamy ze śmietaną. Lekko podgrzewamy. Odsączamy listki żelatyny i dodajem do ciepłego mleka. Mieszamy do czasu rozpuszczenia żelatyny. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy.

Masę przelewamy do naczynek (lub jednego dużego) i wstawiamy do lodówki na minimum 3 godziny aż masa stężeje.

Smacznego!

12 komentarzy
Poprzedni
Następny