Rurki z kremem

Miejsca niezwykłe są niezwykłe z wielu powodów. Pozornie nieładne, chaotyczne albo banalne, ale jeśli niosą ze sobą jakąś historię, jakieś emocje, nieważne staje się to, jak wyglądają. Raczej fakt, czym dla nas były lub są.

Na warszawskim Grochowie, w starym odrapanym pawilonie, którego dni są już policzone, dokładnie od 50 lat kręcą rurki z kremem. Może kiedyś, w dawnych czasach niebytu i braku dobrobytu, wymyślenie czegoś tak prostego, jednocześnie dopracowanego, było strzałem w dziesiątkę. Na tyle, by kolejne pokolenia zjawiały się w niepozornym pawilonie, by niecierpliwie przestępując z nogi na nogę, oczekiwać swojej kolejki. Miejsce to zawsze należało do jednej rodziny, a panią Alinę Przewłocką kojarzą pewnie wszystkie dzieci.

Kiedy byłam mała, pójście tam kojarzyło mi się z czarodziejską chwilą i marzyłam o tym, by móc chodzić tam jak najczęściej. Nic też nie było równie fascynujące jak dziesięć rurek zawiniętych w biały papier i leżących przez kilka godzin, bo ich smak, z chrupiącego przeradzał się w miękki. To sentymenty, wiem, wiem. Ale z kim nie rozmawiam, kto przez chwilę chociaż mieszkał na Grochowie, każdy, ale to każdy wie, o czym mowa.
Smak tych rurek mam od zawsze w pamięci i może dlatego nigdy nie próbowałam ich zrobić sama w domu. Nie wierzę, że uda się komukolwiek przebić ten smak.

Jakiś czas temu na tyłach pawilonu zaczął wyrastać wielki budynek i wiedziałam, że przyszedł ostatni moment na to, by odwiedzić miejsce dzieciństwa nie tylko mojego, ale wszystkich, którzy mieszkali w okolicy i mieli okazję spróbować tamtejszych gofrów lub rurek. Bo choć trudno w to uwierzyć, one wciąż smakują tak samo. Nie są gorsze, nie są inne, nie są inaczej robione. Bita śmietana nakładana jest do rurek przy pomocy wiekowej maszyny do nadziewania kiełbas, którą ktoś kiedyś sprytnie przerobił. Maszyna nadziewa rurki już od 1948 roku!

Miejsce nie sili się na bycie trendy. Nie zmienia się, wciąż pozostaje takie, jakim było. Jest bezpretensjonalne.
Wkrótce pawilon zostanie zburzony i losy małej cukierenki są nieznane.
Trzymam kciuki, żeby znaleźli swój azyl i pozwolili kolejnym pokoleniom dzieciaków cieszyć się smakiem tych rurek.

Jeśli będziecie w pobliżu, wstąpcie na rurkę z kremem lub gofra. Najlepsze w mieście 🙂



Adres:

Rurki i gofry, R. Przewłocki
Rondo Wiatraczna,
Warszawa

16 komentarzy
Poprzedni
Następny