Amsterdam. Esquinja.


Od zawsze kiedy nadchodzą jesienne dni, otwieram szuflady i wyjmuję z nich wakacyjne zdjęcia. Nieważne, czy trwały dzień czy miesiąc, oglądanie ciepłych dni pozytywnie mnie nastraja i budzi tę fantastyczną nadzieję, że niedługo znów będzie wiosna. Jesienna nostalgia wpędza w euforię, by po chwili pokazać smutek i beznadzieję.
„Mamusiu, a co mogłoby cię pocieszyć?” – zapytała moja Córka. I doszłam do wniosku, że chyba tylko kubek gorącej czekolady, ktoś kochany do przytulenia i garść miłych wspomnień.

Bardzo często wracam do miejsca, które przez przypadek odwiedziliśmy w tym roku w Amsterdamie. I choć jestem osobą, która najbardziej lubi swój dom i rzadko mi się zdarza pomyśleć „O, tutaj mogłabym zamieszkać”, to kiedy weszłam do sklepu z czekoladą Esquinja, pomyślałam sobie, że spokojnie mogłabym tam rozpakować walizkę.

Po pierwsze z powodu osoby, która to prowadzi. Pierwsza myśl, jaką miałam, to postać Vianne, granej przez Juliette Binoche w filmie „Czekolada”. Kiedy zobaczyła, że wyciągam aparat, zaprowadziła mnie na zaplecze i pokazała cały sklep – pięterko, na którym mieściło się małe biuro, kuchnię, malutkie korytarzyki i sklepik. Powiedziała: Możesz spędzić tu tyle czasu, ile chcesz. Jak będziesz wychodzić, przekręć po prostu klucz w zamku. Ta otwartość i zaufanie zaskoczyły mnie i zauroczyły. Nie mniej jak wspaniałe ręcznie robione na miejscu czekoladki. Ich wybór nie był ogromny, ale każda z nich była doskonała.

I muszę przyznać, że tęsknię za Esquinją. Jednym z tych miejsc, ktore bardzo by się chciało odwiedzać codziennie. Wpaść, by wypić kubek kawy, zjeść czekoladkę, a przede wszystkim po to, by zamienić choć kilka słów z kimś, kto robi w życiu to, co kocha. To widać i czuć.

Jeśli będziecie w Amsterdamie – polecam gorąco. Nie ma drugiego takiego miejsca na świecie.

Esquinja
Gerard Doustraat 224
1073 XC Amsterdam
www.esquinja.nl

6 komentarzy
Poprzedni
Następny