Ziołowe odrywane bułeczki

Często wspominam tu o potrawach i wypiekach, do których wracam od lat. Uwielbiam nowe książki i eksperymenty, ale są przepisy, które wpisałam do domowego kajetu. Mam taki, dla potomnych. Sama zawsze lubiłam kartkować zeszyty z przepisami innych, przede wszystkim najbliższych mi osób. Jestem wdzięczna wszystkim ciotkom, sąsiadkom, mamom moich koleżanek, które pozwalały mi do woli spisywać z ich notatek. Było to dość nietypowe hobby jak na kilkuletnią, dopiero piszącą dziewczynkę, ale widać los tak chciał. Jako dziecko szukałam idealnej receptury na murzynek, to było ciasto mojego dzieciństwa, które dopracowałam pewnego dnia do perfekcji. Potem były inne wypieki.
Kiedy w dorosłym życiu zaczynałam internetową podróż po forach i zobaczyłam, ile ludzi na tym świecie podziela moją kulinarną pasję i od ilu mogę się uczyć, zdałam sobie sprawę, że oto zaczyna się prawdziwa przygoda.

Pewnego razu upiekłam te bułeczki. Przepis na nie podała Bajaderka, która na pewno znana jest wielu z nas, ponieważ jej przepisy pojawiają się na różnych forach i blogach. Ona była jedną z osób, dzięki którym pewnego dnia zamarzyłam o aparacie fotograficznym i zaczęłam robić zdjęcia potraw. Czasem naszym życiem rządzi przypadek, czasem nie. Ważne, by pozwolić sobie na rozwinięcie skrzydeł tam, gdzie pragną być rozwinięte. Choć zdarza się im czekać na to długie lata. Mamy przecież tylko jedno życie…

Bułeczki ziołowe, które robiłam wiele, wiele razy, są dosyć nietypowe. Bardzo miękkie, maślane, kiedy się pieką, pachnie w całym domu ziołami, czosnkiem i oliwą. Uwielbiam je na ciepło. To wypiek niepodobny do żadnego innego, pyszny sam w sobie. I wbrew pozorom wcale nie tak skomplikowany i czasochłonny, ponieważ ciasto szybko rośnie.

Bułeczki ziołowe

Ciasto:
1 szklanka ciepłej wody
3 szklanki mąki
1 łyżeczka soli
1 3/4 łyżeczki suchych drożdży
1 łyżka cukru
2 łyżki mleka w proszku
1 1/2 łyżki masła

Ziołowa otoczka:
5 łyżek oliwki
1 łyżeczka suchego oregano
1 łyżka świeżej posiekanej pietruszki lub 1 łyżeczka suchej
1 łyżka świeżego posiekanego koperku lub 1 łyżeczka suchego
szczypta tymianku
1 duży ząbek posiekanego czosnku
1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
troszkę cebuli w proszku

3/4 szklanki utartego parmezanu (niekoniecznie)

Wlac ciepla wode do duzej miski, wsypac drozdze i chwilke poczekac az utworza sie pecherzyki. Dodac pozostale skladniki ciasta i wyrobic, az ciasto bedzie odchodzic od scianek miski. Przelozyc na stolnice i wyrabiac 8-10 minut, az ciasto bedzie gladkie, lsniace i elastyczne. Przelozyc z powrotem do lekko natluszczonej miski i zostawic do wyrosniecia na okolo 1 godzine. W czasie kiedy ciasto rosnie przygotowac ziola: Na bardzo malym ogniu podgrzac olej, dodac ziola, czosnek i cebule, lekko podgrzac i zdjac z palnika, zostawic aby olej nabral aromatu. Przygotowac mala forme na babke o srednicy 20cm, mozna uzyc inna forme bez kominka, ale tez powinna byc glebsza niz 5cm, posmarowac maslem lub olejem.
Kiedy ciasto podwoi swoja objetosc, przelozyc je na stolnice, podzielic na pol i kazda czesc podzielic na 16 malych (troszke wiekszych niz orzech wloski) kawalkow (w sumie bedzie 32). Kazda buleczke otoczyc w mieszance olejowo-ziolowej, potem w startym parmezanie i ukladac warstwami w formie babkowej. Przykryc i zostawic do wyrosniecia na nastepna godzine. Piec w temperaturze 190 C przez 20-30 minut, az powierzchnia bedzie ladnie zrumieniona i patyczek wbity w sam srodek babki bedzie suchy. Wyjac z piekarnika i wylozyc na talerz. Podawac jeszcze cieple. Mimo, ze buleczki polacza sie w calosc podczas pieczenia, to „granice” kazdej buleczki sa doskonale widoczne i z latwoscia mozna je odrywac.
Doskonale jako pieczywo do salat, czy obiadu. Zimne dobre sa do kanapek.

15 komentarzy
Poprzedni
Następny