Tiramisu lekkie jak chmurka

Gdyby nie było tiramisu, należałoby go wymyślić.
Moje ulubione to takie z żótkami ucieranymi z cukrem, ale zauważyłam, że wiele osób boi się surowych jajek. Mimo zapewnień, że są sparzone, więc bezpieczne.
W chwilach twórczej ekspresji, kiedy wracam z dużymi zakupami i wiem, że kupiłam wszystko, co chciałam, chętnie wymyślam nowe wersje starych przepisów.
To tiramisu powstało trochę przez przypadek. I udało się koncertowo. W tej wersji na jednej z warstw ułożyłam świeże maliny, ale nie są konieczne.
Jest naprawdę, ale to naprawdę błyskawiczne. Najważniejsze jednak jest to, by kupić dobry ser mascarpone. Od lat wierna jestem marce Galbani. Inne jakoś nie do końca mi pasują.
Jeszcze jedna rzecz, na którą zwracam uwagę to moczenie biszkoptów w kawie – zanurzam je bardzo delikatnie, tylko z jednej strony, bo nie ma nic gorszego od tiramisu, które płynie od nadmiaru kawy.

Tiramisu

250 g sera mascarpone
200 ml śmietany 36% UHT
1/2 szklanki cukru pudru
kilka kropli aromatu migdałowego (użyłam naturalnego ekstraktu z gorzkich migdałów)

1/3 szklanki likieru kawowego lub amaretto
1 szklanka mocnej, świeżo parzonej kawy

1 op. biszkoptów podłużnych

Śmietanę ubić mikserem do czasu, aż będzie lekko sztywna.
Dodać mascarpone, aromat i cukier puder, ucierać jeszcze przez chwilę.

Biszkopty moczyć w kawie wymieszanej z likierem i układać w szklanym, kwadratowym naczyniu o boku 22 cm.
Na biszkoptach ułożyć pierwszą warstwękremu, posypać lekko kakao. Ułożyć kolejną warstwę biszkoptów maczanych w kawie, na to warsywę kremu. Posypać kakao i wstawić do lodówki na kilka godzin.

Smacznego!

17 komentarzy
Poprzedni
Następny