Tarta cytrynowa z bezą.

Okno uchylone na ogród, który zaprasza zapachem poranka, rosy, która otula stopy o wschodzie słońca.
Schyłek lata, początek koszy wypełnionych śliwkami, malin przejrzałych, co zdają się mówić: Do jutra.

Gdybym mogła, hodowałabym cytryny. Ach, jak zazdroszczę tym, którzy mają gorące balkony, a na nich drzewka w donicach, zazdroszczę im niepryskanych cytryn, z których robią limoncello. Cytryn, które mogą układać na rozgrzanym parapecie.

Zawsze, kiedy nadchodzi koniec lata przypominam sobie czas, kiedy zaczynałam piec nałogowo.
W środku nocy, przy uchylonym oknie, do którego wpadał mrok, śpiew świerszczy, zapach maciejki i ciepłej letniej ziemi, stałam boso w kuchni wertując kolejne książki, stare zapiski. Przeglądając kartki wyrwane z niewiadomo skąd, serwetki, na których zapisywałam jakieś historie, jakieś przypadkowo zjedzone smakołyki, które mnie uwiodły.

Samotność w środku nocy, kiedy byłam tylko ja i setki przepisów oraz szuflady wypełnione orzechami, bakaliami, cukrem, mąką. Kosze z owocami, by na pewno niczego nie zabrakło. Potrafiłam wsiąść do samochodu i pojechać po małą paczuszkę proszku do pieczenia, gdyby okazał się nagle potrzebny. Noc to wspaniały czas dla domowego piekarza. Świadomość, że mamy przed sobą wiele godzin, podczas których nikt nie będzie nam przeszkadzał sprawia, że nieważne staje się jutro.

W tamtym czasie upiekłam setki tart. To było jedno z pierwszych ciast, które chciałam dopracować do perfekcji. Wypróbowałam każdy przepis, jaki wpadł mi w oko. Robiłam te proste i bardziej skomplikowane. Wytrawne i słodkie. Marzyłam o małej cukierence, w której sprzedawałabym tylko ten rodzaj ciasta. Bo tarta daje nam setki możliwości.

Jedną z moich ulubionych jest tarta cytrynowa z bezą. Spód musi być miękki, cytrynowy krem aksamitny, a wierzch w żadnym razie nie może przypominać zapieczonej piany z białek. Musi być bezowy, ale miękki, słodki i kuszący.
Udało mi się upiec coś takiego, czemu sama nie potrafiłam się oprzeć, choć zwykle piekę dla innych, a sama cieszę się małym kawałkiem. Tym razem było inaczej.

Przyznaję – to pracochłonne ciasto, dosyć trudne i czasochłonne. Ale czasem warto zrobić coś ekstra…
Kilka dodatkowych zdjęć z przygotowania tarty umieściłam w Pracowni Wypieków

Piosenka Tygodnia (chyba nieśmiertelna)

Tarta cytrynowa z bezą

Spód
180 g mąki
1/2 łyżeczki soli
110 g zimnego masła
35 g zimnej margaryny
40 ml zimnej wody

Z podanych składników szybko zagnieść ciasto. Można wykorzystać do tego robot kuchenny.
Ciastem wyłożyć spód i brzeg wysmarowanej wcześniej masłem formy do tarty o średnicy 26 cm.
Wstawić do lodówki na minimum godzinę.

Piekarnik nagrzać do 190 st C. Wstawić formę z ciastem i piec ok. 20-25 minut. Ciasto powinno się zrumienić.

Krem:
30 g mąki ziemniaczanej
260 g cukru pudru
1/4 łyżeczki soli
270 ml wody
55 g masła
4 żółtka
70 ml soku z cytryny
1 łyżeczka skórki startej z cytryny

Beza
4 białka
1 łyżeczka soku z cytryny
110 g cukru pudru
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
70 g wody
1 łyżeczka cukru waniliowego

Krem
Mąkę ziemniaczaną, cukier i sól wsypać do rondelka i dokładnie wymieszać. Wlać powoli wodę, ciągle mieszając trzepaczką. Zagotować na bardzo małym ogniu, mieszając do czasu aż się zagotuje. Dodać masło, wymieszać i zdjąć z ognia.

Łyżkę masy dodać do żółtek, wymieszać. Następnie żółtka wlać do garnka z masą, dodać sok cytrynowy i skórkę. Wymieszać i gotować kolejne 2 minuty.
Gorący krem położyć na upieczonym spodzie, przykryć folią spożywczą, co zapobiegnie powstawaniu kożucha na kremie i teraz przygotować bezę:

Beza
Białka i sok z cytryny ubijać trzepaczką lub mikserem do czasu, aż piana potroi swoja objętość.
Powoli dodawać cukier, nadal miksować.

Mąkę wsypać do rondelka, wlać wodę, wymieszać dokładnie i delikatnie podgrzać. Kiedy zacznie się robic kisiel (po ok. 30 sekundach), dodać wanilię i całość wlać do ubijającej się piany. Ubijać jeszcze chwilę, po czym pianę wyłożyć na gorący krem cytrynowy.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 st C i piec ok. 10-15 minut – do czasu aż piana będzie lekko złocista.

Wyjąć z piekarnika, ostudzić i odstawić na kilka lub kilkanaście godzin w chłodne miejsce (najlepiej do lodówki). Tarta smakuje najlepiej dzień po upieczeniu.

Smacznego!

24 komentarze
Poprzedni
Następny