Belgia. Gandawa.

Podróżowanie po krajach Beneluxu jest niezwykle przyjemne i łatwe. Odległości między miastami są nieduże, a sieć lokalnych dróg i autostrad sprawia, że odwiedzanie kolejnych miejscowości nie jest uciążliwe. Dotarcie do niemal każdego miejsca wydaje się tutaj czymś prostym. Każde z nich dostarcza nowych przeżyć i pokazuje, jak wielką potęgą były niegdyś te kraje.

Wspaniała architektura Włoch to coś oczywistego, tymczasem urok miejsc, ktore odwiedzam teraz, zupełnie mnie zaskakuje.
Stare fasady domów zachowane w doskonałym stanie, przyjaźnie nastawieni mieszkańcy, dobre ceny w sklepach, gdzie niektóre produkty bywają dwa-trzy razy tańsze niż w Polsce i jedzenie – nie jest to wyrafinowana kuchnia jak we Francji, ale proste dania, które określiłabym jako domowe. Przed przyjazdem tutaj wiedziałam, że koniecznie powinnam sprobować ryb, a przede wszystkim soli. I nie zawiodłam się – Sole Meunière, jak ją tu określają, czyli ryba w delikatnej panierce, usmażona na maśle, podana z natką pietruszki i cytryną jest daniem doskonałym w swej prostocie.




Odwiedziliśmy Belgię, krainę czekolady. Pierwszym miastem był Gent, czyli Gandawa. Urocze miasto ze starymi kamienicami i tysiącami mniejszych i większych sklepów z czekoladkami. Jedne w bardziej tradycyjnym stylu, inne zupełnie nowoczesne, ale wszystkie z jakąś historią, często kilkusetletnią.

Gandawa była zamieszkana już w czasach Celtów. Między XII a XV wiekiem była jednym z największych miast poza granicami Włoch, ustępując jedynie Paryżowi. W XIII-XV w. w granicach murów miejskich żyło ok 60 tys. ludzi.
Miasto na przełomie wieków rozwijało się i bogaciło, ale w XVI wieku, w wyniku inkwizycji, ucierpiało.
W 1576 roku podczas wojny osiemdziesięcioletniej zawarta została przez Stany Generalne Niderlandów w Gandawie tzw. Pacyfikacja Gandawska, która wprowadzała pokój religijny pomiędzy protestantami i katolikami w prowincjach i jednoczyła ich we wspólnej walce przeciwko Hiszpanom. W latach 1577 – 1584 Gandawa stała się kalwinistyczną republiką i w tym czasie powstał tu pierwszy uniwersytet teologiczny. Po przejęciu władzy przez księcia Parmy w 1584 roku rozpoczęły się prześladowania kalwinistów, spośród których, około 4 000 opuściło miasto.

W połowie XVIII wieku, pod rządami cesarzowej Marii Teresy, Gandawa zaczęła powracać do świetności – osiągnęła status największego miasta w Belgii, który utrzymała aż do okresu głodu w latach 1845-1848. W drugiej połowie XVIII wieku pojawiły się tu cukrownie i pierwsze fabryki nie związane z sukiennictwem. Z czasem pojawiały się inne zakłady przemysłowe, a ich właściciele stawali się coraz bogatsi, kupowali tytuły szlacheckie, wchodzili do rodzin arystokratycznych przez małżeństwa i budowali domy na styl francuski.
Gandawa była także pierwszym miastem na kontynencie europejskim, gdzie dotarła rewolucja przemysłowa – zmechanizowano wówczas przemysł tekstylny.
Od 1874 roku miasto ma także tramwaje – w 1899 roku było tu już dziewięć linii (na początku tramwaje konne, a od 1905 roku elektryczne).
Od początku XX wieku rozbudowywano sieć gandawskich hoteli, a w 1901 roku zaczęto wyświetlać w kinie filmy.

Piszę nieco o historii tego miasta, ponieważ na każdym kroku spaceru jest ona widoczna. Przepych, z jakim wybudowano Gandawę i jeszcze coś, co zachwyci każdego, kto robi zdjęcia – na nich widać, iż wszystko, zanim zostało wybudowane, dokładnie rozrysowano na papierze. Domy stoją w harmonijnym porządku – idealne miejsce do uczenia się zasad perspektywy!

Gandawa jest urokliwa, przyjemna, przede wszystkim piękna i przyjazna.
Wróciłam z niej z wielkimi torbami czekoladek i kakao 🙂

5 komentarzy
Poprzedni
Następny