Mus malinowy

W moim maleńkim ogródku rośnie młody krzak maliny. W tym roku ma pierwsze owoce. Oglądając angielskie programy kulinarne przekonałam się, że wystarczy mieć kilkanaście metrów kwadratowych ogródka czy balkonu, by cieszyć się owocami, ziołami. Nie chodzi przecież o to, żeby mieć plantacje. Ani o to, że tego typu owoce nie są eko, bo hodowane z dala od zielonych łąk i czystego powietrza. Chodzi o zabawę, satsfakcję, bliskość przyrody. Lubię żyć w mieście. Lubię czasem się pospieszyć, przejechać się autobusem, mieć wszędzie blisko. Druga strona mojej natury pragnie jednak przyrody, namiastki natury, jej smaków i owoców. Nauczyłam się cieszyć wyhodowanym przez siebie krzakiem róż czy kilkoma jabłkami na jabłonce. I to sprawiło, że kiedy jestem u kogoś w wielkim ogrodzie, nie marzę o tym, że też bym tak chciała. Bo dziś już wiem, ile to pracy.
Z okazji pięknej pogody, przygotowałam malinowy mus. Bo dla mnie zawsze może być lato, nie narzekam na upał. To lekki deser, skrzyżowanie kogla-mogla z jogurtem 😉
Przy okazji letnich deserów z owocami, polecam również Czekoladową roladę z malinami i bitą śmietaną.

300 g malin
300 ml śmietany 36%, koniecznie słodkiej
4 żółtka
1 łyżka cukru waniliowego
5 płaskich łyżek cukru

Do podania: cukier puder

Piekarnik nagrzać do 140 st C.
Żółtka utrzeć z cukrem na kogel-mogel. Dodać wanilię.
Maliny zmiksować, przelać przez sito, żeby pozbyć się pestek. Delikatnie połączyć z żółtkami i śmietaną.
Masę przelać do 4 żaroodpornych foremek. Foremki wstawić do głębokiej blachy, wypełnić ją wodą po połowy wysokości foremek.
wstawić do gorącego piekarnika i piec godzinę.
Odstawić do ostygnięcia. Najlepiej smakuje po kilku godzinach od upieczenia.

Smacznego!

Dziś Piosenką Tygodnia jest utwór artysty, w którego wsłuchałam się dopiero niedawno. Śpiewa przejmująco i choć nie rozumiem o czym, dociera to do mego serca, porusza i koi.
Doskonała muzyka do myślenia i odpoczywania.
Richard Bona

9 komentarzy
Poprzedni
Następny