Wiosenne inspiracje i smaki, część 1

Co jakiś czas przychodzą do mnie rzeczy, uczucia, zapachy, które mnie inspirują. Sprawiają, że gotuję tak czy tak i mam określony nastrój. Wiosna jest dla mnie jak totalna regeneracja na farmie młodości. Kiedy nadchodzi, przypominam sobie wszystkie miłe chwile, które towarzyszą mi o tej porze roku od dzieciństwa.

Wprawdzie nie lubiłam chodzić do przedszkola, ale zapach dnia, kiedy wychodziłam rano przed blok, by pojechać tramwajem, był oszałamiający: świeżo skoszona trawa, kwitnące drzewa owocowe, kurz i poranna rosa. Słońce, które świeciło lekko i niezdecydowanie na gołe (i obowiązkowo poobijane!) kolana.
Później pośpiech, kiedy biegłam do autobusu wiozącego mnie do szkoły. Bułka z budyniem jedzona w towarzystwie pasażerów z klasy.
I wagary…. połączone ze zbieraniem konwalii w lesie lub zrywaniem bzu.
Już wiem, że człowieka może inspirować wszystko. I od nas zależy, ile z tego weźmiemy dla siebie.

Tej wiosny słucham płyty Four Seasons zespołu Blue Cafe. Na płycie są trzy utwory, które odtwarzam bez przerwy: ostatnia piosenka o tytule ‚Four Seasons’, która przypomina mi bardzo lubianą kiedyś grupę Cocteau Twins. Jest smutna, pełna pasji, inna. I podejrzewam, że nie usłyszymy jej w żadnym radiu. Drugi utwór to „Freedom” poświęcony Fridzie Kahlo, no i na końcu „Czas nie będzie na nas czekał”, o której już wspominałam.

Kiedy mam ochotę na kawę w mieście, idę do Coffee Heaven, gdzie obowiązkowo zjadam ciasto, od którego jestem uzależniona – Chocolate Extreme. Warstwy gorzkiej czekolady przełożone brownies. Takiego czegoś jeszcze nie udało mi się odtworzyć w domu.

Owoc (dla niektórych warzywo) tej wiosny, to zdecydowanie awokado, najchętniej wymieszane z białym serem, dużą ilością świeżo mielonego pieprzu, solą i cytryną.

Herbata – Wędzony Earl Grey, angielskiej firmy Fortnum and Mason. Ta herbata ma zaskakując smak, a w połączeniu z cukrem trzcinowym i cytryną jest po prostu niesamowita.

Chleb – do kilku miesięcy ten sam, mój ulubiony chleb na zakwasie, bez którego nie wyobrażam sobie życia.

Tej wiosny odkryłam też film, który porusza mnie i zachwyca: Zakochany Paryż. Oglądam go średnio raz w tygodniu.

Nie wstydzę się prostych wzruszeń, kolorowych piosenek, dziecięcych pragnień.

A Wy?

6 komentarzy
Poprzedni
Następny