Tarta botwinkowa

Jedna z moich ulubionych letnich potraw. Wystarczy kubek zsiadłego mleka i mamy gotowy, lekki obiad. Smaczny zarówno na ciepło, jak i na zimno. To danie jest świetne na piknik, a ja marzę o tym, by idea piknikowania stała się u nas modna. Byśmy mogli usiąść na trawie w Łazienkach, uchylić rąbek materiału przykrywającego wielki wiklinowy kosz i jeść, jeść, jeść…

Ponieważ zupełnie nie rozumiem, dlaczego w Łazienkach można tylko chodzić po ścieżkach. Jeżdżenie rowerami, bieganie, rolki – surowo wzbronione. I absolutny zakaz siadania na trawie. Czemu, ach czemu nie wyznaczą miejsc do piknikowania?
Tutaj wykonanie tarty krok po kroku.

TARTA BOTWINKOWA
/Przepis podany przez Pinos*/

Ciasto (wytrawne LCB):

100 g masła o temperaturze pokojowej
200 g mąki
1 jajko
szczypta soli
2-3 łyżeczki wody
masło rozetrzeć z mąką i solą, dodać jajko rozrobione z wodą. Szybko zagnieść
nożem, jeszcze szybciej rękoma uformować kulę. Podzielić na dwie części, schłodzić.
Następnie ciasto rozwałkować, wyłożyć do formy, podpiec przykryte papierem i fasolą ok. 20 min.

Farsz:

Pęczek botwiny (zakończonej 4 buraczkami)
25 dag szpinaku
Pół główki czosnku
łyżka masła
1/2 kubka śmietany 12%

Na patelni rozgrzać masło, dodać pokrojony czosnek. Dodać pokrojone drobno: buraczki, liście botwiny, szpinak. Posypać solą, pieprzem i poddusić. Doprawić: czerwonym pieprzem, kuminem i chili (utłuczonymi na miazgę w moździerzu). Gdy lekko przestygnie, dodać śmietanę – na oko z pół szklanki – tak, żeby było zwarte, a nie paciajowate.
Wyłożyć na upieczony spód.

Masa:

Kawałek sera żółtego (ok 20 dag) zetrzeć na tarce o małych oczkach. Dodać 1 jajko (surowe) i ok. 150 ml śmietany. Rozmieszać, posolić, poppieprzyć. Wykładać łychą na botwinę, delikatnie rozprowadzić. Zapiekać do uzyskania rumieńca (ok. 40 minut).

*Oryginalny przepis był podany tu, ja zmieniłam nieco opis wykonania.

12 komentarzy
Poprzedni
Następny