Parkin. Angielskie ciasto dzieciństwa.


Kiedy po raz pierwszy przyjechałam do Yorkshire w Anglii, miałam to szczęście, by zatrzymać się u ludzi, którzy potrafili świetnie gotować. Mieli dużą rodzinę, u której spędzaliśmy po kilka dni. To wtedy zrozumiałam, że dla angielskich wypieków, mogłabym zostać angielskim dzieckiem, bowiem, ilekroć jadłam parkin, crunch czy scones, czułam, że to jest to i spokojnie mogłoby zostać smakiem mojego dzieciństwa.
W deserach i ciastach jestem wybredna, nie wszystko mi smakuje, trudno się zachwycam, ale jeśli już, ta miłość pozostaje na długo, czasem na zawsze.
Kiedy po wakacjach wróciłam do Polski, koniecznie chciałam piec rzeczy, które tam jadłam. Niestety o golden syrup czy treacle mogłam tylko pomarzyć, a wysyłanie tego pocztą nie wchodziło w grę.
A właśnie te składniki to było to, co nadawało specyficznego smaczku angielskim wypiekom – ciężkim, piernikowym ciastom (piernikowym tylko z racji konsystencji, wilgoci i przypraw).
Dziś mamy to szczęście, że zarówno golden syrup, jak i treacle można dostać w niektórych sklepach. Zatem smaki angielskich wypieków możemy odtwarzać w polskich domach. Wiem, że ciasta z Anglii nie kojarzą się najlepiej. Ja jednak zapamiętałam te kupowane w sklepach ekologicznych lub pieczone przez angielskie gospodynie. A z kobietami zwykle bywa tak, że jeśli coś ugotują, a komuś smakuje, zaraz zaczynają gotować tego samego (lub lepszego) więcej. Tak było z ciastami, które panie często nazywały Bread Cake, Parkin czy Fruit Cake. Wszystkie łączył golden syrup. One piekły, a ja się zachwycałam i jadłam, jadłam, jadłam.
Na upartego Golden Syrup można zastąpić miodem (sztucznym lub prawdziwym), syropem klonowym czy kukurydzianym, ale – mimo że efekt będzie równie dobry (latami tak piekłam) – nie będzie tego ‚czegoś’ – zapachu lekko przypalonego cukru z miodem i… czy ja wiem, czym jeszcze. Kto raz spróbuje tego wynalazku, będzie wiedział, o co mi chodzi.

Czy o tej porze roku uda mi się namówić Was na ciasto z przyprawami kojarzonymi z zimą? Zapewniam, że w połączeniu z rabarbarem, który niedługo się skończy, to prawdziwe delicje.
Ciasto jest wilgotne, ciężkie, najlepiej smakuje na drugi lub trzeci dzień po upieczeniu, bo im dłużej leży, tym jest bardziej intensywne w smaku.

Parkin
/przepis zaczerpnęłam z książki Jamesa Martina/

170 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka przyprawy d piernika
3 łyżeczki mielonego imbiru
2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki soli
120 g płatków owsianych (bardzo drobnych, np błyskawicznych)

150 g masła
250 g golden syrup (można zastąpić miodem – sztucznym lub prawdziwym albo syropem kukurydzianym)
75 g black treacle (można zastąpić melasą)
150 g cukru brązowego (Dark muscovado np. firmy Diamant)

2 jajka
25 ml mleka

Formę o wymiarach 20×30 cm wysmarować masłem, wyłożyć papierem do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do temp. 140 st C.
Suche składniki wymieszać w misce.
Masło, golden syrup, treacle i cukier umieścić w garnuszku i podgrzewać do czasu rozpuszczenia wszystkich składników. Lekko przestudzić, połączyć z suchymi składnikami.
Jajka ubić trzepaczką, wymieszać z mlekiem, dodać do ciasta.
Ciasto wylać do przygotowanej wcześniej blachy i piec 1-1 i 1/4 godziny.
Ostudzić w formie. Pokroić na kwadraty.

Rabarbar:

200 g golden syrup
100 ml soku jabłkowego
1 łyżeczka przyprawy do piernika
4 łodygi rabarbaru, obrane i pokrojone w 5 cm kawałki

Wszystkie składniki umieścić w garnuszku i podgrzać. Kiedy zacznie bulgotać, gotować na małym ogniu ok. 5 minut aż rabarbar zmięknie.

W przepisie autor zaleca polać syropem rabarbarowym ciasto. Ja wolałam podać go osobno.

Smacznego!

15 komentarzy
Poprzedni
Następny