Kraków. Piekarnia Mojego Taty.


I znowu poszłam do Prowincji… I chyba to moje miejsce na ziemi krakowskiej. Nieśpieszne, z klimatem i dobrymi deserami. Wypiłam filiżankę najprawdziwszej czekolady – gęstej, lekko słonawej, ciemnej. Do tego ciasto orzechowe, które podobno jest tylko raz w tygodniu – wilgotne, polane czekoladą, pod której warstwą była cieniutka warstewka kwaskowatego dżemu. To było bardzo smaczne.

Z innych odkryć – piekarnia założona w 1914 roku, na Kazimierzu.
Obecny właściciel tak opowiada o jej odtworzeniu:

„Rozstrzygnął przypadek. W gazecie umieściłem dwa ogłoszenia i jeden numer telefonu: „Firma poszukuje lokalu na restaurację”. I drugie: „Firma poszukuje lokalu na piekarnię. Warunek – tradycyjny piec ceramiczny”. Zadzwoniła miła pani, właścicielka tej kamienicy. I zapytała, dlaczego chcę piekarnię albo restaurację? A ja odrzekłem, że zdaje się na los. Co się pierwsze trafi, to zrobię. Dodałem, że może jednak piekarnia, bo ojciec, tam w zaświatach, pewno by się ucieszył. I ona prawie się rozpłakała. Powiedziała, że jej ojciec był piekarzem w Rabce, pracował przez całą wojnę i woził chleb do lasu, dla Armii Krajowej. Władza ludowa skazała go za to na więzienie i skonfiskowała majątek. A ona chciałaby spełnić jego marzenie. I tak się stało. Stąd też nazwa piekarni. Gdy ja patrzę na szyld, myślę, że to piekarnia moego Taty. A ona – że to piekarnia jej Taty. To był prawdziwy „palec boży”.*

Czy potrzebowałam większej zachęty, żeby tam pójść?
Kupiłam chleb polecany przez własciciela: wiejski chleb z ziemniakami, którego receptura jest przedwojenna. Chleb robi się tak, jak ja go piekę – na samym zakwasie, bez drożdży. Sprzedawany w wielkich bochnach, z którego sprzedawczyni odkraja ćwiartkę lub pół. Bochenek, który kupiłam był jeszcze ciepły i pachniał… Pachniał tak, jak chleby pachniały kiedyś. I nie ma w tym cienia przesady. To najlepszy kupny chleb jaki jadłam od dziesięcioleci. Nie oszukany, nie naciągany. Za historią stoi prawda a nie marketing.

Adres:

Piekarenka jest na ulicy Meiselsa 6
Chleb można kupić również w nocy, od godz. 22

* /cytat pochodzi z wywiadu z Wojciechem Smętkiem, opublikowanego w bezpłatnym przewodniku ‚Klimaty Krakowa’/

17 komentarzy
Poprzedni
Następny