Chartier. Paryż.


Z reminescencji paryskich – planowałam napisać o kawiarence, w której pracowała Amelia i o miejscach, do których chodziła. Ale kiedy zobaczyłam je na żywo, doszłam do wniosku, że dookoła są dziesiątki ciekawszych miejsc, o których warto wspomnieć.

Do Chartier poszliśmy na obiad. Tam podobno nie chadzają turyści, a w każdym razie nie jest to miejsce ich pielgrzymek. Nasza paryska przyjaciółka chciała pokazać nam miejsce, gdzie jadają Francuzi. Lokal bez nadęcia, wysokich cen, gwiazdek. Z prostym menu. W sobotnie popołudnie hala restauracji była pełna. Gwar rozmów, dźwięk sztućców, kelnerzy w muszkach wyglądający tak, jakby czas się zatrzymał dawno temu.
Chartier działa nieprzerwanie od 1896 roku.
Ja czułam się w niej trochę jak na obiedzie u ulubionej cioci, a trochę jak na początku XX wieku, gdzieś na stacji kolejowej w Paryżu. Właściciele restauracji twierdzą, że to jej klienci tworzą klimat i to prawda.
Jedzenie jest proste, ale smaczne. Menu (tylko po francusku) nie zawiera bardzo długiej listy potraw i często sie zmienia, ale jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Jadłam gazpacho i pieczoną rybę.
Polecam Chartier ze względu na atmosferę oraz piękne, ponadczasowe wnętrze.
Ceny: przystawki ok 3,5 Euro, dania główne: ok 10 Euro, Desery: ok 3,50 Euro (dokładne menu na stronie internetowej restauracji)

Adres:
7, rue du Faubourg Montmartre, 75009 Paris
www


6 komentarzy
Poprzedni
Następny