Karmelowo-kawowy creme brulee

– Masz za mało deserów – orzekł mój Towarzysz Podróży
– Naprawdę? – spytałam
– Tak. Tylko ciasta i ciasta, ile można o tym czytać.

No więc dobrze. Specjalnie dla Niego, deser.
Nie tak dawno temu pisałam o Michelu Roux. Jakaż była moja radość, kiedy dokladnie w tym samym czasie, ukazała się polska wersja jego książki p.t. „Jajka”.
Myliłby się ten, komu się wydaje, że wszystko, o czym tam napisano, to omlety i jajecznica. O tym też, oczywiście. Ale oprócz tego o dziesiątkach innych rzeczy.
Ja mam angielskie wydanie tej książki i dzisiaj przygotowałam wg niej:

Little cream & coffee pots, a tak naprawdę karmelowo-kawowy creme brulee.

Bardzo lubię właściwie każdy rodzaj creme brulee. Może być klasyczny o smaku wanilii, ale też z owocami, czekoladowy, karmelowy… Zjem wszystko.
Jednak nie robiłam żadnego z nich w domu, dopóki nie kupiłam palnika do robienia chrupiącej skórki. Wprawdzie w przepisach jest napisane, że można skorupkę uzyskać wkładając miseczki z deserem pod rozgrzany grill, ale po pierwsze – nie mam takiego grilla, a po drugie – komu by się chciało rozgrzewać cały grill, żeby skarmelizować np. jeden deser? Mi na pewno nie.

Zanim go kupiłam, myślałam, że użyję go ze dwa razy, a potem wrzucę pod nieużywane gadżety kuchenne. Jednak tu samą siebie zaskoczyłam – creme brulee robię przynajmniej raz w miesiącu, a bywa, że i w tygodniu. Klasyczna wersja jest bardzo prosta i szybka, ta dzisiejsza nieco bardziej skomplikowana, ale smak – wierzcie mi – wynagradza każdą minutę spędzoną nad garami.

Karmelowo-kawowy krem można podać na dwa sposoby – albo jako creme brulee z chrupiącą skorupką, albo odwócony, podany na talerzu. Niby to samo, ale smakuje inaczej. Ja wolę wersję bez skorupki, z karmelem spływającym po aksamitnym kawowym kremie.

Karmelowo-kawowy creme brulee
/na podst. M. Roux,/

180 g cukru pudru
250 ml mleka
100 ml śmietany (użyłam 36% śmietany UHT)
15 g kawy granulowanej
3 jajka
2 żółtka
40 g miękkiego brązowego cukru do karmelizowania/opcja/ – ja użyłam białego, bo wg mnie lepiej się karmelizuje

z podanej ilości wychodzi 6 porcji

Przygotować 6 naczynek* o średnicy 5 cm i głębokosci 6 cm.
100 g cukru wsypać do rondla i roztopić na średnim ogniu, mieszając drewnianą łyżką, żeby się nie przypaliło. Kiedy powstanie karmel, wlewamy go do naczynek, przechylając je tak, by karmel równo pokrył ich dna.
Odstawić do ostygnięcia, a w tm czasie:

Mleko, śmietanę, kawę i 50 g cukru wlać do rondla i na małym ogniu doprowadzić do wrzenia.
Żółtka, jajka i pozostały cukier ubić mikserem ok. 1 minuty – uwaga, należy miksować tylko tyle, aby masa się dokładnie połączyła, a nie powstały wielkie bąble.
Powoli wlewać do masy gorące mleko i chwilę miksować, aż się składniki połączą.

Piekarnik nagrzać do temp. 120 st C.

Masę wylać do naczynek. Naczynka wstawić do głębokiej blachy (najlepiej nadaje się blacha standardowo dołączana do piekarników). Wstawić blachę do piekarnika i wlać do niej gorącą (ale nie gotującą się) wodę tak, by woda sięgała połowy wysokosci naczynek.
Piec ok. 45 minut. (Ja piekłam ponad godzinę, ponieważ krem nie tężał). Po tym czasie sprawdzić, czy krem jest upieczony, wbijając w niego nóż o cienkim ostrzu – jeśli nóż jestsuchy, tzn, że krem jest upieczony.
Wyjąć z piekarnika, ostudzić, następnie chłodzić w lodówce minimum kilkanaście godzin (najlepiej zostawic je w lodówce na całą noc).
Ja przykrywam naczynka folią.

Następnego dnia, ręcznikiem papierowym usuwamy nadmiar wilgoci z kremu i podajemy go albo z chrupiącą skórką (w tym celu wsypujemy trochę cukru na krem i palnikiem topimy cukier przez kilka sekund) albo nożem podważamy brzegi kremu i przykładając talerz do foremki, jednym ruchem odwracamy krem na talerz.

Smacznego!

*tego typu naczynka można kupić np. w sklepach DUKA

6 komentarzy
Poprzedni
Następny