Żurek

Mój dziadek wyplatał koszyki wiklinowe. Spod jego sprawnych dłoni wychodziły prawdziwe cudeńka – wielkie kosze na ziemniaki i małe koszyczki na święconkę. Pamiętam zapach moczącej się w wiadrze wikliny i wiosenne wyprawy po gałązki.
Marzec to rzeka budząca się do życia, powracające z dalekich krajów ptaki. W powietrzu unoszą sie nitki zapachu odwilży. A kiedy zanurzę twarz w bukiet narcyzów, powrócę do chwil, kiedy byłam małą dziewczynką wnoszącą do kuchennej izby wielkiego rudego kota.
Nie mogę się doczekać Wielkanocy.
To święta, które są dla mnie ważne. Lubię dekorować świąteczny stół i wyściełać serwetką wiklinowy świąteczny koszyczek. A nie wyobrażam sobie Wielkanocy bez garu domowego żurku, ktory od kilku lat robię na domowym zakwasie. Tak prostym i łatwym. Może i Wy się skusicie?

Zakwas na żurek:

10 łyżek mąki żytniej razowej
2 ząbki czosnku
5 ziarenek ziela angielskiego
2 listki laurowe
1,5 szklanki (375 ml) wody

Wszystkie składniki umieścić w naczyniu – szklanym lub ceramicznym. Naczynie przykryć ściereczką i odstawić w temperaturze pokojowej na 2-3 dni.

Żurek

5 grzybów suszonych
1 włoszczyzna
2-3 litry wody
1 listek laurowy
3 ziarenka pieprzu i 3 ziela angielskiego
majeranek, sól, pieprz
śmietana
jajka ugotowane na twardo ( 1 na osobę)

Grzyby zalewamy ciepłą wodą w wieczór poprzedzający gotowanie zupy.
Na drugi dzień obieramy włoszczyznę, wkładamy do garnka z przyprawami i grzybami (ja używam również wody z grzybów przecedzonej przez sitko, bo dzięki niej żurek jest bardziej brązowy), zalewamy wodą i gotujemy tak długo, aż powstanie wywar o intensywnym zapachu – ja gotuję włoszczyznę na bardzo malutkim ogniu ok. 45 minut do godziny. Dodajemy zakwas – (tylko wodę, bez mąki!), ewentualnie uzupełniamy wodą. Gotujemy jeszcze ok. 15 minut. Doprawiamy solą, pieprzem i śmietaną.
Podajemy z jajkami przekrojonymi na połówki lub ćwiartki, posypane leciutko roztartym majerankiem.

Smacznego!

22 komentarze
Poprzedni
Następny