Semifreddo z bezami i malinami

– Mamusiu, a kiedy będzie można jeść lody? – słyszę to mniej więcej co drugi dzień.
Kiedy byłam dzieckiem, uczono mnie, że zima nie jest odpowiedną porą na lody. Trzeba było czekać do lata, gdzie zaczynał się sezon na śmietankowe lody na drewnianym patyku, opakowane w cieniutki papier. Do dzisiaj pamiętam smak lata i tych lodów.
Zawsze, kiedy jestem w Qchni Artystycznej, zamawiam tartę ze śliwkami albo Semifreddo.
Przez długi czas mogłam się tylko domyślać, jak je przygotować.
W swojej książce, o której już tutaj wspominałam, Marta Gessler podaje przepis na semifreddo. Zrobiłam je kiedyś, bo wcześniej opublikowano przepis w innej książce o restauracjach warszawskich. Niestety to nie było to – przede wszystkim za mało słodkie, trochę mdłe. A ponieważ – jak już wielokrotnie wspominałam – nie poddaję się tak łatwo, dzisiaj zrobiłam udoskonalone semifreddo. I dostałam to, czego chciałam.
Semi-freddo czyli ‚na wpół zmrożone’ przypomina lody, ale nimi nie jest. Konsystencję ma półtwardą, z kruchymi bezikami, które rozpuszczają się na podniebieniu. Smak śmietany przełamują lekko kwaśne maliny, no i dodatek cukierków maltesers – ciasteczkowych kuleczek oblanych mleczną czekoladą, które idealnie współgrają z bezami.
Kiedy myślę o tym deserze, widzę drewniany stół nakryty lnianym obrusem, który porusza letni wiatr. Słońce, zapach kwitnących roślin i lenistwo popołudnia. Semifreddo zawsze przywołuje miłe wspomnienia. Dlatego warto je zrobić już dziś i nie czekać na lato.

Semifreddo
/zmodyfikowany przeze mnie przepis/

600 ml śmietany UHT 30% (schłodzonej)
100 g bezów
2 op. cukierków Maltesers
2 jajka – osobno białka i żółtka
3 czubate łyżki cukru pudru
cukier waniliowy (używam Kotanyi – cukier z prawdziwą wanilią)
100 g malin mrożonych

Jajka sparzam wrzątkiem.
Białka ubijam na sztywną pianę.
Żółtka ucieram z cukrem pudrem na kogel-mogel.
Śmietanę ubijam na sztywno.
Wszystkie składniki mieszam łyżką. Dodaję cukierki, maliny, cukier waniliowy i pokruszone bezy.
Masę przelewam do miseczek (lub dużego naczynia, jak kto woli).
Zamrażam.
Po ok. 2-3 godzinach deser nadaje się do jedzenia.
Podajemy z pokruszonymi bezikami i/lub sosem malinowym.

Smacznego!

13 komentarzy
Poprzedni
Następny